niedziela, 29 listopada 2009

Powrót do przeszłości

<-- Źródło: Mapa Karpowicza udostępniona na  http://lenrock.org/mapa/

Przysłano na maila informację o ciekawej stronie http://lenrock.org/mapa/ gdzie m. inn. można obejrzeć mapę Warszawy z 1930 roku autorstwa wytwórni Map Karpowicz. Mapa jest niesamowicie dokładna w skali 1:125 000 (1 cm =1250 m) , w olbrzymiej rozdzielczości i "waży" w całości ponad 38 MB. Tu pozwalam sobie pokazać Państwu "nasz" kawałek Warszawy. Proszę zwrócić uwagę jak bardzo przez ostatnie 80 lat zmniejszyła się powierzchnia Jeziorka porównując tą mapkę z aktualną mapką wygenerowaną przez serwis Zumi.pl

Czytających bloga temat najwyraźniej zaintrygował, bo otrzymaliśmy kolejnego maila z bardzo ciekawym serwisem http://www.mapa.um.warszawa.pl/mapa/Mapa.aspx?service=Historical . Obszar Jeziorka Czerniakowskiego widać tutaj. Klikając odpowiednie zakładki (Ortomapy dla kolejnych dostępnych lat) można łatwo porównać wygląd tego terenu. Różnica między rokiem 1945 i 2008 jest po prostu kolosalna.Widać też, że proces zanikania tafli wody ewidentnie przyspieszył - pomiędzy  latami 2005 a 2008 jest ogromna różnica w powierzchni Jeziorka Czerniakowskiego od strony Trasy Siekierkowskiej.  Z tych zdjęć wynika, że Jeziorko od strony północnej już teraz wysycha. Jeśli zamiast ratowania tego terenu zacznie się odwadnianie sąsiednich działek to jak widać istnieje naprawdę uzasadniona obawa, że za parę lat kolejne zdjęcia mogą pokazywać tylko piaszczysty ślad po dawnym rezerwacie.  
Przeglądając archiwa dokumentów Urzędu Miasta st. Warszawy wpadł mi "pod klawiaturę" dokument
Uchwała Nr LXXXIV/2862/2006 Rady miasta stołecznego Warszawy z dnia 26 października 2006 roku
w sprawie przystąpienia do sporządzenia dwóch miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego Sadyby w okolicach Jeziorka Czerniakowskiego
Mimo wszystko warto przeczytać, żeby zobaczyć że "miało być tak pięknie". Po 3 latach, 10 września 2009  ponownie pojawiło się Ogłoszenie o przystąpieniu do sporządzania PZP Miasta-Ogrodu Sadyby... 23 listopada 2009 wyłożono PZP Sadyby Północnej. PZP dla Czerniakowa Południowego i Jeziorka Czerniakowskiego na stronie serwisu BIP Warszawy nadal próżno szukać.Na komentarz jakoś zabrakło mi pomysłu więc zamiast tego będzie dowcip.
Na granicy rozmawia Copperfield z celnikiem:
- Widzisz ten wagon? - pyta Copperfield.
- Ano widzę - odpowiada celnik.
- To przyglądaj mu się uważnie - mówi David, podchodząc jednocześnie do wagonu, nakrywa go wielką płachtą, unosi to do góry, a po chwili wagon znika...
- Niezłe - mówi celnik. - A widzisz ten pociąg? To lokomotywa ciągnąca 10 wagonów nielegalnego spirytusu. A teraz popatrz, to jest pieczątka, chucham, przybijam i teraz to jest pociąg z zielonym groszkiem!

A teraz zagadka: co mają ze sobą wspólnego ten pociąg i Jeziorko Czerniakowskie?
Jeśli macie Państwo gdzieś w prywatnych albumach zdjęcia Osiedla Bernardyńska i Jeziorka Czerniakowskiego z dawnych lat (a już prawdziwym rarytasem byłyby zdjęcia z lat 80tych) i zechcielibyście się Państwo nimi podzielić i udostępnić je na blogu, proszę o kontakt. Jesteśmy w stanie nawet je samodzielnie zeskanować.
W odpowiedzi na prośbę przyszło m. inn. takie zdjęcie jeziorka z lat 90tych. Panu M.B. serdecznie dziękujemy.

Mam nadzieję, że teraz już nikt nie zapyta "skąd te bezpodstawne podejrzenia że coś się może stać Jeziorku" ani nie powie, że "nie wie o co chodzi mieszkańcom". Czy tego typu (a choćby i te, bo serwis jak widać z linka powyżej należy do Urzędu Miasta Warszawy) materiały były brane pod uwagę przez ludzi przygotowujących ekspertyzy hydrogeologiczne? Jak się do tego mają wspomniane podczas programu TVN Warszawa z dn. 10.11.2009 r wypowiedzi, że mogą wystąpić "zmiany o co najwyżej +-2 cm" ?

piątek, 27 listopada 2009

Pismo od firmy Marvipol do Wpólnot (m. inn.)

Parę dni temu uzyskaliśmy stanowiska Komisji Rady Dzielnicy. Dziś mailem przyszedł skan pisma, które ... no właśnie. Pismo to dotarło, z tego co napisano w mailu, wczoraj między innymi do Wspólnot Mieszkaniowych z Osiedla Bernardyńska. Potwierdza to zresztą długa lista "Do wiadomości" zawierająca również popularne media. Ten fakt, pozwalający domniemywać  że intencją jego Autora było skierować pismo  do szerokiego gremium odbiorców, ośmielił nas do opublikowania go tutaj. Poza tym uznajemy wolność dyskusji i staramy się, zgodnie z zapisami o Celach i Zasadach bloga, przedstawiać wszystkie informacje (jeśli tylko uda się je zdobyć) jakie mają związek ze sprawami Osiedla i Jeziorka. Dlatego mimo wszystko te kopie się tu pojawiły. Żeby powiększyć klikamy na miniaturkę każdej ze stron.
Skąd biorą się wątpliwości co do publikowania tego?
Nie jest to niestety odpowiedź na stanowisko Komisji skierowane do Spółki Marvipol z dn.19.11.2009.
W piśmie prezentowanym obok firma Marvipol podnosi szereg bardzo poważnych zarzutów, w dodatku nie w kontekście prac samej Komisji ale personalnie odwołując się do osoby p. Przewodniczącej. Już samo to powoduje, że nie wiadomo czy traktować to jako pismo urzędowe czy chronioną korespondencję prywatną, której nie powinno się udostępniać. Jednakże długa lista odbiorców o której była wcześniej mowa czyni z tego pisma pismo publiczne (przynajmniej tak w dobrej wierze zakładam). Postawione w nim tezy i wygłoszone stwierdzenia dotyczą jednak zarówno p. Radnej jako osoby prywatnej działającej w szeregu organizacji społecznych (np jako społeczny członek Rady Nadzorczej SM Energetyka którego obowiązkiem jest dbanie o sprawy spółdzielców i spółdzielni, jako mieszkaniec osiedla) jak i jako urzędnika państwowego (Przewodnicząca Komisji PPiOŚ, Radna Dzielnicy Mokotów m.st. Warszawy). Pewne rzeczy w  tym piśmie są bardzo konkretnie i śmiało nazwane.  Sposób ich dowodzenia (a przynajmniej niektórych z nich) może się jednak wydawać nie do końca jednoznaczny (a powinien - w świetle wagi stawianych zarzutów). Np. teza o konkurencji między SM Energetyka a firmą Marvipol wydaje się być cokolwiek naciągana, jeśli patrzeć na profil budowania przez oba podmioty i ich docelowe grupy klientów. Tak samo jak teza, że Radni działają na rzecz lub przeciwko jakiemukolwiek podmiotowi gospodarczemu. Wydawałoby się że sprawa "od zawsze" dotyczy "być albo nie być" rezerwatu Jeziorka Czerniakowskiego oraz Osiedla Bernardyńska, a tu taki kwiatek.... Nie nam to jednak oceniać, tylko ewentualnie odpowiednim organom. W każdym razie  umieszczamy tu to pismo dotyczące osoby p. Radnej Przewodniczącej Komisji PPiOŚ, natomiast w żaden sposób nie utożsamiamy się z treściami w nim zawartymi ani nikt z autorów bloga nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne propagowanie nieprawdy, zakładając w dobrej wierze, zgodnie z Zasadami bloga dostępnymi obok, że firma Marvipol jako autor zweryfikowała wszystkie informacje nie pochodzące ze źródeł zewnętrznych, które zawarła w tym piśmie  i ponosi pełną i wyłączną odpowiedzialność za skutki prawne tego dokumentu.
W tym miejscu pragnę zapewnić, że w związku z powyższym wpis ten (w części dotyczącej treści pisma  wraz z samym pismem) zostanie usunięty na każde żądanie zarówno osoby której dotyczy pismo, Pani Radnej Przewodniczącej Komisji PPiOŚ jak i jego autora, firmy Marvipol. Póki co w ramach prawa do wypowiedzi dla wszystkich zostaje ono tu umieszczone.
Zachęcam do przeczytania tego pisma, poniważ każdy powinien sobie wyrobić własną opinię na temat kwestii zabudowy terenów wokół Jeziorka Czerniakowskiego, zapoznając się z argumentami wszystkich stron. Poniżej pozwolę sobie skomentować kilka tez z tego pisma jako mieszkaniec Mokotowa i Osiedla Bernardyńska.Mam nadzieję, że reszta osób współtworzących tego bloga i działających w sprawie Jeziorka podzieli moje zdanie. Moje pierwsze wrażenie jest takie, że firma Marvipol odbiera jakiekolwiek próby ochrony Jeziorka Czerniakowskiego jako wymierzone w samą firmę. Po raz kolejny zapewniam, że tak nie jest. Mieszkańcom i sympatykom chodzi o Jeziorko, rezerwat i jego otoczenie a nie o dyskredytowanie w jakikolwiek sposób firmy Marvipol jako takiej. Jak zresztą widać w komentarzach doceniamy było nie było ciekawe rozwiązanie architektoniczne planowanego budynku. Jest ciekawy, bez dwóch zdań Tyle że nie w tym miejscu, bo jest zwyczajnie za duży i zupełnie nie odpowiada (nawet przy najszczerszych chęciach) zaplanowanej tu w Studium zabudowie jednorodzinnej. Kolejne 14 (uwzględniając wielkość tego budynku) takich kolosów już kompletnie nie pasuje do rekomendowanego w Studium planu zabudowy dla terenu otuliny Jeziorka Czerniakowskiego. Przypominamy raz jeszcze: tereny z przewagą zabudowy jednorodzinnej, wysokość zabudowy do 12 metrów! Domki jednorodzinne raczej nie wymagają dwupoziomowych podziemnych garaży. Czy firma Marvipol naprawdę tego nie widzi?  Doskonale natomiast zdajemy sobie sprawę, że nie ten to inny developer przy takim a nie innym podejściu urzędników wydających zgody próbowałby tu budować. Zresztą dwie kolejne WZki już wiszą nad tym terenem i nimi się też zajmujemy. W związku z powyższym teza prezentowana przez firmę Marvipol, że cała akcja związana z domaganiem się ZAGWARANTOWANIA ochrony rezerwatu jest skierowana wyłącznie przeciwko firmie Marvipol jest z gruntu fałszywa. Idźmy dalej. Otóż Pani Radna (tak jak i jej koleżanki i koledzy którzy zajęli się tematem) nie przyszła do mieszkańców z propozycją "wywołajmy konflikt, bo ktoś wam chce zniszczyć jeziorko i przy okazji wasze osiedle". To mieszkańcy przyszli do Radnych z prośbą o pomoc. Bo po to Radni są, żeby było do kogo pójść jak dzieje się coś obok nas, coś co może mieć duży wpływ na nas, nasze domy, nasze otoczenie. Coś czego nie rozumiemy, a nikt nam nie chce udzielić informacji jako zwykłym obywatelom.
Kwestia problematycznego dojazdu na budowę, która pojawiła się na blogu parę dni temu to sprawa oczywista, i nie wiem dlaczego odpowiedzialnością za te problemy Spółka obarcza Panią Radną. To przecież Zarząd Dzielnicy Mokotów (a nie Radni) podjął decyzję o nieprzedłużaniu umowy dzierżawy ul. Bernardyńskiej "ze względu na ważny aspekt społeczny". To, że ul. Wolicka leży bardzo blisko rezerwatu, w sąsiedztwie fortu Augustówka i że wszelkie prace modernizacyjne będą wymagały spełnienia szeregu dodatkowych warunków to też nie jest "wina" Pani Radnej ani Komisji. Zresztą dziś dostaliśmy również zestaw zdjęć odnośnie uwarunkowań drogowych tej ulicy który dodano do poprzedniego wpisu. Te znaki nie stoją tam ani od wczoraj ani od miesiąca tylko znacznie dłużej. Jak już przy drogach jesteśmy, to porównanie "przejazdów ciężarówek z cementem z cementowni pod oknami mieszkańców" do budowy drogi (nie dla obecnych tylko dla "nowych" mieszkańców) pod oknami tych "starych" w bliskiej, żeby nie rzec nawet ostrej granicy bloku/bloków (zależnie według którego z wielu pomysłów jakie mieliśmy okazję zobaczyć) wydaje się być cokolwiek chybione. To trochę jakby porównywać remont u sąsiada za ścianą (uciążliwość ograniczona czasowo, konieczny, usprawiedliwiony normami społecznymi) z założeniem w mieszkaniu w bloku tartaku (uciążliwość permanentna, konieczność żadna, społecznie nieakceptowalne). Poza tym gdyby wspomniana w piśmie droga dla ciężarówek z cementowni nie istniała i  dopiero planowano by ją zbudować (jak to ma miejsce na  Osiedlu Bernardyńska) to mieszkańcy sąsiednich działek, przy których miałaby przebiegać, bez wątpienia jednak z oczywistych względów powinni być stroną. Porównanie więc zdecydowanie nietrafione.
W piśmie stwierdzono, że "nieuprawnione jest wysnuwanie teorii, że planowana inwestycja będzie miała inny zasięg obszaru oddziaływania niż to przyjęto w trakcie postępowania administracyjnego". W decyzji 256/MOK/09 (na którą powołuje się pismo, więc i ja pozwolę sobie się do niej odnieść) ciężko dopatrzeć się słowa na temat chociażby planowanego ogromnego ("kilka tysięcy metrów kwadratowych") zbiornika wodnego (retencyjnego?, czort wie, zwłaszcza że w piśmie obok nie ma o nim ani słowa, a Komisje  w swoim piśmie z dn. 19 listopada wyraźnie pytały jak będzie zasilane to "cudo"). We wspomnianej decyzji mowa jest o pozwoleniu na budowę dokładnie "budynku mieszkalnego wielorodzinnego z usługami, garażem, infrastrukturą techniczną i innymi elementami zagospodarowania terenu, kategoria obiektu XIII i XVII". Podana szczegółowo powierzchnia i ilość mieszkań (134). Koniec. Kropka. Nawet słów "podziemnym" ani "wielopoziomowym" przy słowie "garażem" również nie ma. 

W związku z pytaniami z komentarzy: zgodnie z Prawem Budowlanym: Kategorie obiektów budowlanych; Kategoria XIII – pozostałe budynki mieszkalne,
Kategoria XVII – budynki handlu, gastronomii i usług, jak: sklepy, centra handlowe, domy towarowe, hale targowe, restauracje, bary, kasyna, dyskoteki, warsztaty rzemieślnicze, stacje obsługi pojazdów, myjnie samochodowe, garaże powyżej dwóch stanowisk, budynki dworcowe


Taki obiekt jak wyżej wspomniane sztuczne jezioro to nie jest kwestia oczka wodnego, które można podciągnąć pod określenie "zieleń przydomowa" czy "elementy zagospodarowania terenu". Skądinąd wiadomo również, że część z postępowań, np. sierpniowe postanowienie p. Prezydent Warszawy najwyraźniej nie została zrealizowana (albo nie ma o tym słowa w dostępnych na stronach Ratusza dokumentach). Decyzja 256/MOK/09 w każdym razie się do tego postanowienia nie odwołuje (a przynajmniej nie wprost) w spisie  dokumentów jakie zobowiązany jest uwzględnić inwestor. Stwierdza jednak (punkt 8) oddziaływanie na działkę nr 8. Równie dobrze może być to  Jeziorko Czerniakowskie jak i pas ziemi stanowiący część polnej drogi idacej wzdłuż zachodniej granicy ogródków działkowych i kończącej się przy przepuście nad Kanałem Czerniakowskim. Po prostu zależy czy mowa o obrębie 502 czy sąsiednim 503. Nie sprecyzowano. Taki brak precyzyjności, a konkretnie brak podania obrębów tak samo jak wcześniej rodzajów garaży nie pomaga odbierać zapisów tej decyzji jednoznacznie.  Zastanawiające wydaje się, że w tym punkcie wskazane jest jedynie kilka działek (8, 48, 52 i 92). Z jakich obrębów? Najwyraźniej z 502 (trzeba się domyślić). A co z resztą? Dlaczego np. ogromna działka 57/14-502 granicząca bezpośrednio z działką 53-502 (na której jest prowadzona inwestycja) nie jest na tej liście? Na działce 57 zlokalizowanych jest znaczna ilość (jeśli nie większość) parzystych budynków Osiedla Bernardyńska. 
Jak teza o "nieuprawnionym wysnuwaniu teorii" o zasięgu oddziaływania inwestycji firmy Marvipol ma się do fragmentu stanowiska Rady Dzielnicy Mokotów z dn. 19.11.2009 roku, a konkretnie do akapitu w którym Rada odwołuje się do pisma firmy Marvipol  z dn. 09.11.2009. W stanowisku Rady czytamy m. inn, że:

"Bezsporny fakt, że powyższe podmioty znajdują się w obszarze oddziaływania inwestycji na terenie działki nr 53 potwierdza również firma Marvipol S.A. pisząc w swoim piśmie z dn. 9.11.2009, dostarczonym 12.11.2009 o minimalizowaniu negatywnych konsekwencji dla okolicznych mieszkańców.
(...) W przeciwnym wypadku "braku porozumienia z przedstawicielami oraz poddaniu się bierności Urzędu dzielnicy Mokotów będziemy zmuszeni rozpocząć prace związane z utwardzeniem projektowanej drogi pomiędzy blokami SM Energetyka i okolicznych wspólnot po trasie posiadanych, przysądzonych orzeczeniami sądu służebności gruntowych (..). Rozwiązanie takie najprawdopodobniej wywoła falę protestów okolicznych mieszkańców" <-- Fragment pisma inwestora z dn. 09.11.2009 dostarczonego 12.11.2009 
W ten sposób firma Marvipol sama przyznaje, że zarówno wspólnoty jak i spółdzielnia znajdują się w obszarze oddziaływania inwestycji firmy Marvipol."

Dlaczego zaledwie kilkanaście dni później (w piśmie obok) inwestor najwyraźniej sam sobie zaprzecza ?

Czy brak w tej decyzji odwołania do postanowienia Prezydenta m. st. Warszawy wynika z faktu, że w Postanowieniu jest mowa o budynkach (l. mnoga) a decyzja dotyczy budynku (l.pojedyncza)?  Wszak chodzi dokładnie o ten sam teren (patrząc po spisie działek objętych zarówno Postanowieniem jak i Decyzją). Czy to sprytne słówko "części działek" pozwala zignorować postanowienie Prezydenta m. st. Warszawy jako odnoszące się do całości działek, a nie ich części? Na logikę jakoś trudno to zrozumieć.  Na marginesie: dla przeciętnie inteligentnego człowieka stwierdzenie że  "teren projektowanej inwestycji posiada połączenie z drogą publiczną, tj, ul. Przyczółkową przez ul. Bernardyńską" raczej nie jest, jak to zostało wytłumaczone w postanowieniu nr 465/MOK/2009 "oczywistą omyłką pisarską", a może świadczyć raczej o pobieżnym, przedmiotowym potraktowaniu tematu bez zapoznania się chociażby z rzeczywistymi nazwami ulic jakie są zlokalizowane na analizowanym terenie. Studenci Wydziału Inżynierii Lądowej mówią o takim przygotowywaniu dokumentacji, że korzystają z "przodka" czyli wstawiają tylko dane w szablon. Tyle że tego, co wypada robić studentom, raczej nie wypada robić komuś podpisującemu się "z upoważnienia Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy". Posińska, Powsinowska, Posieńska - to jeszcze można przyjąć za "omyłkę pisarską". "Przyczółkowa" tu co najmniej nie pasuje.
Poza tym tych 2000 mieszkań chyba się nie da upchnąć w tym jednym budynku o którym mowa? Mimo, że zdecydowanie nie przypomina zabudowy jednorodzinnej, to ma liczyć "tylko" 134 mieszkania. Co w takim razie z resztą? A czy przypadkiem nie jest tak, że zasięg oddziaływania inwestycji powinien być liczony łącznie dla całości planowanej inwestycji a nie dla każdej części (etapu) osobno? Zostało to wyraźnie zapisane w paragrafie 4 rozporządzenia w sprawie określenia rodzajów przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko oraz szczegółowych uwarunkowań związanych z kwalifikowaniem przedsięwzięcia do sporządzenia raportu o oddziaływaniu na środowisko. Licząc w sposób jednostkowy nasuwa mi się analogia z pierzem zrzucanym na człowieka w wąskim wysokim pomieszczeniu otwartym od góry: poduszki spadające na głowę jedna po drugiej co sekundę przez 100 sekund mogą (początkowo) rozśmieszać, 100 poduszek spadających razem na głowę w ciągu jednej sekundy musi zabić. Suma summarum ilość pierza na podłodze - taka sama. Ergo - jak go nie rozgniecie to go udusi, ale końcowy skutek identyczny. Mimo, że w tym przypadku (pierza) z ekspertyzy wynikało by z pewnością, że "przeprowadziwszy dogłębne merytoryczne badania można założyć z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że zrzucona na głowę jedna poduszka z pierzem nie ma znaczącego wpływu na życie i zdrowie badanego obiektu". Jak obrazuje powyższy przykład sposób podejścia do tego typu badań, a w szczególności ich zakres i całościowe ogarnięcie tematu ma jak widać decydujące, żeby nie powiedzieć "życiowe" znaczenie.
Pan wiceprezes wzywa Panią Radną do "szczegółowego zapoznania się z materiałami w sprawie". To rozsądne stanowisko, tylko że te materiały dziwnym trafem naprawdę trudno uzyskać. Wiem, bo kibicujemy dzielnie całej Komisji w próbach ich zdobycia, licząc że przy okazji i my mieszkańcy je dostaniemy. Nawet kopia decyzji 256/MOK/09 została nam (mieszkańcom, blogowi) udostępniona (po dłuuugim czasie i wielu prośbach) bez wymienionych w niej załączników, tak kluczowych dla całej sprawy. Dlatego znacznie rozsądniejsze byłoby dołączenie do tego pisma tych dokumentów z którymi "szczegółowo należy się zapoznać". My o nic innego od dawna nie prosimy.
Na koniec nie można się powstrzymać, żeby nie skomentować kończącego pismo stwierdzenia o "lokalnych konfliktach które zawsze się pojawiają w procesie inwestycyjnym". Nie zawsze, Panie wiceprezesie, nie zawsze. Konflikty tego typu pojawiają się tylko wtedy, gdy ktoś próbuje swoje dobro budować kosztem cudzego dobra (albo gdy przynajmniej jedna ze stron odnosi takie wrażenie) i ... wtedy jest konflikt. Jak do tego jeszcze mowa o dobru publicznym (na przykład rezerwacie Jeziorko Czerniakowskie) to mamy już konflikt publiczny w który angażuje się wiele osób i organizacji. Taka to już ta nasza "polska natura" jak raczył podczas wystąpienia przed kamerą TVN Warszawa w dn. 10.11.2009 roku oświadczyć przedstawiciel firmy Marvipol. Jednakże wbrew kontekstowi w jakim te słowa padły (mieszkańcy odebrali je jako wręcz pogardliwe, żeby nie powiedzieć że naruszające ich godność) my się nie wstydzimy tego, że jesteśmy Polakami i mamy "polską naturę". Tak samo jak i tę inną naturę, zieloną, mokrą i bezbronną, o której gwarancje przetrwania  właśnie toczy się ten spór. I nie chodzi o gołosłowne "sprawdziliśmy, nic się nie stanie" tylko o rzetelnie udokumentowany wpływ inwestycji (tej i każdej innej) na rezerwat i GWARANCJĘ że rzeczywiście nie podzieli on losu Jeziorka Imielińskiego. Taki obiekt jak Jeziorko Czerniakowskie jest bezcenny, nie da się go "odkupić" jak rozbitej szyby czy nawet rozbitego samochodu. Nie wolno o tym zapominać.
Jest jeszcze coś. Publicznego wzywania do ustąpienia ze stanowiska Urzędnika Państwowego, wybranego w demokratycznych  wyborach zarzucając mu nieuczciwą konkurencję i na dodatek czerpanie z tego tytułu korzyści nie ośmielę się skomentować inaczej, niż że pomysł (w razie niemożliwości udowodnienia tego) na kilometr czuć więzienną stęchlizną.

czwartek, 26 listopada 2009

Blog wyhodował sobie Chomika




W związku z coraz większą ilością dokumentów które otrzymujemy  Blog dziś wszedł na drodze hodowli elektronicznej w posiadanie Chomika. Jak sama nazwa wskazuje, chomik chomikuje. Nasz chomikuje w elektronicznej spiżarni (przestrzeni dyskowej) dokumenty i inne pliki mogące mieć związek ze sprawami poruszanymi na blogu. Dzięki temu możemy udostępniać Państwu więcej dokumentów nie tylko w formie obrazków, jak to do tej pory było możliwe przy pomocy samego bloga. Nasz chomik mieszka pod adresem http://chomikuj.pl/bo4708
Małe pliki (a większość z nich to PDFy do 1 MB) można ściągać z niego bezpłatnie,  bez logowania się.  Większe, powyżej 1 MB wymagają utworzenia (bezpłatnego) konta w serwisie Chomikuj.pl z limitem ściągania plików do 50 MB tygodniowo. Oczywiście umieszczone tam dokumenty posiadają w opisie wskazanie źródła pochodzenia (jeśli jest znane) i są publicznie dostępne.

Google właśnie zameldowało o nowej informacji na temat inwestycji na działkach. W dniu dzisiejszym w czasopiśmie Parkiet pojawiła się notka o tym, że pomimo, że "Na stronie internetowej dewelopera próżno szukać informacji o ofercie mieszkań przy ul. Bernardyńskiej" i "nie są nawet na etapie „dziury w ziemi”" to firmie Marvipol "do tej pory udało się znaleźć nabywców na 15 proc. z 140 mieszkań". <-- Źródło i cytaty: Parkiet "Marvipol Sprzedaż ruszyła zanim wbito łopatę" z dn. 26.11.2009r.

wtorek, 24 listopada 2009

Pozbawieni złudzeń?

Dzisiaj po Internecie zaczęła krążyć notatka prasowa na temat inwestycji firmy Marvipol na łąkach przy ul. Bernardyńskiej opublikowana pierwotnie (wszystkie źródła na to wskazują) przez Gazeta Inwestor z dn. 24.11.2009.
Czytamy w niej o tym, że
"Projekt zakłada realizację w pierwszym etapie 134 lokali, natomiast docelowo cały kompleks ma liczyć 2 tys. mieszkań o łącznej powierzchni 160 tys. mkw. Całość ma być gotowa w 2014 r." <-- Żródło: Gazeta Inwestor.

Skąd tak duża rozbieżność (300-400 a 2000 mieszkań) w teoretycznie autoryzowanych informacjach? Jak to się ma do zapewnień rzecznika Ratusza p. Ochmańskiego w programie TVNWarszawa z dn. 10.11.2009r, że "przekonali inwestora do ograniczenia inwestycji z trzech do jednego budynku" ?
Zakładając nawet,  że każdy z tych budynków będzie miał po 134 mieszkania (tak jak Villa Solar) to mowa tu nie o trzech tylko przynajmniej o piętnastu takich budynkach, które miałyby zgodnie z tą notką powstać do 2014 roku, czyli w trzy lata po deklarowanym zakończeniu tego pierwszego budynku. Czyżby miało się sprawdzić ludowe przysłowie "daj komuś palec, a on weźmie całą rękę"? Ten komunikat w zasadzie może pozbawić złudzeń co do szans przetrwania rezerwatu Jeziorka Czerniakowskiego i okolicznej przyrody, jeśli urzędnicy nadal będą tak bierni a lokalny PZP dla Czerniakowa Południowego nadal będzie leżeć u kogoś w szufladzie. Niech go poprawiają tak żeby zgadzał się z wytycznymi ochrony Środowiska. Sytuacja jak widać jest patowa - urzędnicy odpowiedzialni za  ochronę środowiska nie chcą zatwierdzić wizji "betonowej pustyni" (i chwała im za to) ale z drugiej strony, korzystając z tego że PZP nie ma, pojawiają się kolejne wnioski o WZ i tylko od Ratusza zależy czy wstrzyma wydawanie tych warunków czy nie. Może, ale niestety nie musi. A czas płynie.
Ta notka przypomina też o tym, jak bardzo skomplikuje się życie mieszkańców Oś. Bernardyńska, ale także tych z ul. Bonifacego i ul. Gołkowskiej na odcinku do Powsińskiej jeśli te dodatkowe 2000 samochodów (licząc minimalistycznie 1 mieszkanie 1 samochód) będzie miało się codziennie rano i po południu przetaczać przez nasze osiedla. Chciałoby się wierzyć, że to kaczka dziennikarska, ale jakoś trudno podejrzewać o niedoinformowanie redakcję dość znanego czasopisma branżowego jakim jest Gazeta Inwestor. Wygląda na to, że na pewno są lepiej poinformowani, niż urzędnicy Ratusza z p. Rzecznikiem na czele, któremu ta informacja przy przygotowywaniu stanowiska dla mediów wygłoszonego publicznie w programie TVNWarszawa w dn. 10.11.2009 najwyraźniej umknęła.

Po raz kolejny okazuje się że mądrzy ludzie mieli rację mówiąc, że podejście jednostkowe do inwestycji budowlanych jest złe. Gdyby był uchwalony lokalny PZP, nie byłoby takich problemów. A tak...dziś WZka, jutro WZka, pojutrze kolejna...Na łąkach, przy moście ... Mamy wprawdzie ustną obietnicę p. Mikosa, że Ratusz będzie się dokładnie przyglądał wnioskom dotyczącym tego terenu i będzie wstrzymywać wydawanie decyzji do momentu zakończenia prac nad PZP, ale czy wolno nam się nadal łudzić, że da się powstrzymać nieskoordynowaną przez lokalny PZP zabudowę w świetle tak dużych niejednoznaczności w prawie?

Czytając Państwa komentarze spieszę z wyjaśnieniem. Nie, nie oznacza to że powinniśmy "odpuścić" bo "co ma być to będzie". I nie jest to kwestia "obrzydzania komuś życia", tylko oczywiste i zwyczajne dobrze pojęte prawo domagania się poszanowania przez inwestorów założeń budowlanych dla tych specyficznych terenów i zapewnienia ochrony szeroko rozumianego środowiska  jak również egzekwowania obowiązków urzędników co do mądrego i odpowiedzialnego gospodarowania wspólnym dobrem. Póki co inwestor na łąkach przy Jeziorku ma JEDNO pozwolenie na budowę na JEDEN budynek. W pozostałych dwóch przypadkach (inwestycje przy moście w miejscu starej pętli autobusowej) wydano tylko WZki. Wspomniane pozwolenie, jak to zostało określone w stanowiskach dzielnicowych Komisji, ma być wyjaśnione pod kątem kompletności dokumentów, a prawidłowość jego wydania została skierowana do wyjaśnienia w Skardze do Wojewody Mazowieckiego . Ta liczba 2000 mieszkań na pewno nie wzięła się znikąd, ale póki co to tylko plany, żeby nie powiedzieć "pobożne życzenia" pewnych osób.
Mamy ustną, ale złożoną w obecności kilkudziesięciu świadków obietnicę od p. Dyrektora Mikosa, że następne pozwolenia się nie pojawią przed uchwaleniem lokalnego PZP. 
Mamy wreszcie ogromną rzeszę ludzi (w tym osób publicznych) i instytucji oraz mediów, które włączyły się w akcję obrony rezerwatu. 
Mamy wsparcie Radnych. Zgodnie z informacją otrzymaną "z pierwszej ręki" wbrew komentarzowi redaktora prowadzącego z TVNWarszawa z dn. 10.11.2009 o "braku poparcia przez radnych" stanowiska i decyzje w sprawie ochrony Jeziorka są podejmowane JEDNOGŁOŚNIE, ponad partyjnymi podziałami. 
Mamy bardzo korzystną dla Osiedla i Jeziorka decyzję Zarządu Dzielnicy o nieprzedłużaniu dzierżawy pasa drogowego ul. Bernardyńskiej, jak napisano "ze względu na ważny aspekt społeczny".
Mamy w końcu unikatowy w skali Warszawy, jeśli nie całej Polski rezerwat Jeziorko Czerniakowskie.
Czy przy tym wszystkim mamy prawo się wycofać, zapomnieć, biernie śledzić rozwój wydarzeń i zaprzestać walki o przyszłość i GWARANCJE przetrwania dla rezerwatu Jeziorka Czerniakowskiego, nad którym powinny móc odpoczywać dzieci dzieci naszych dzieci?
NIE, takiego prawa zdecydowanie NIE MAMY.

sobota, 21 listopada 2009

Dzisiejsze spotkanie Miasto-Ogród Sadyba - mamy nowe dokumenty

O godz. 11:00 w Szkole Podstawowej 115 ul. Okrężna 80 odbyło się spotkanie organizowane przez Miasto-Ogród Sadyba. Na spotkaniu poruszono problematyka zabudowy okolic Jeziorka Czerniakowskiego jak również omówiono planowane inwestycje w sąsiedztwie osiedli Sadyba i Bernardyńska. Zaproszeni byli Radni, eksperci ds. ochrony środowiska oraz wiele innych osób. Zbierano podpisy pod apelem do władz. Niestety nie pojawił się nikt ze strony żadnego z inwestorów. Pojawiły się natomiast pisma zawierające stanowiska komisji Rady Dzielnicy Mokotów w sprawie budowania przy Jeziorku Czerniakowskim.

Na spotkaniu z radnymi i ekologami omawiano w ogólności zasady gospodarowania przestrzenią miejską Warszawy. Usłyszeliśmy mini-wykład o różnicach między rozwiązaniem systemowym czyli lokalnym Planem Zagospodarowania Przestrzennego kontra rozwiązania jednostkowe, czyli Warunki Zabudowy. Wskazano wiele wad jednostkowego podejścia do tematu, jak chociażby niesymetryczność decyzji, możliwość wywierania nacisków, brak kompletnej wiedzy na temat uwarunkowań całości obszaru zależnego od inwestycji i wiele innych. Takim podejściem jest właśnie wydawanie pojedynczych warunków zabudowy dla każdego developera z osobna, zamiast uchwalić lokalny PZP. Jednostkowe podejście jest złe i uniemożliwia tak naprawdę kontrolowanie procesu inwestycyjnego dla danego terenu.

Pojawiło się też kilka "jeszcze ciepłych" (sprzed kilku dni) stanowisk Komisji Rady Dzielnicy Mokotów. Oto wyciągi (fragmenty) z dokumentów które udało się dziś otrzymać. Są to dokumenty jawne, publicznie dostępne w Radzie Dzielnicy Mokotów, jeśli ktoś chciałby otrzymać kopię papierową. Aby uniknąć nieporozumień: Pochyłą czcionką jest tekst oryginalny stanowisk, prostą - komentarz do nich.

W stanowisku Komisji Planowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska oraz Komisji Rozwoju i Polityki Gospodarczej, z dn. 19 listopada 2009 skierowanym do p. Hanny Gronkiewicz-Waltz, Prezydenta m. st. Warszawy radni zwracają się o niezwłoczne przekazanie dokumentów dotyczących wydanej decyzji o pozwoleniu na budowę nr 256/MOK/2009 z dn. 24.09.2009 (mowa tu o decyzji dla firmy Marvipol):
"1. kopii uwarunkowań hydrologicznych dla inwestycji na działce 53 (łąki). Ma to związek z publiczną wypowiedzią rzecznika Ratusza p. Ochmańskiego dla TVN Warszawa, że inwestycja nie wpłynie znacząco na Jeziorko Czerniakowskie. Komisje zwracają się z prośbą o wyjaśnienie, w jaki sposób w projekcie budowlanym zostało uwzględnione postanowienie RDOŚ z dn. 13 maja 2009 o "niedokonywaniu zmian stosunków wodnych wpływających negatywnie na rezerwat przyrody Jeziorko Czerniakowskie"."
2. kopii opinii geologa powiatowego nt. powyższych uwarunkowań hydrogeologicznych
3. kopii wszystkich pozostałych ekspertyz dotyczących braku zmiany w stosunkach wodnych w rejonie Jeziorka Czerniakowskiego, w tym kopii ekspertyz które dotyczą budowy zbiornika retencyjnego (deklarowanego w artykułach prasowych sztucznego jeziora/stawu "o powierzchni kilku tysięcy metrów kwadratowych" 2500-3000m2 zależnie od źródła informacji) na działce 53 wraz z informacją skąd będzie ten zbiornik zasilany.
4. kopii opinii BOŚ w szczególności uzgodnienia gospodarki drzewostanem
5. potwierdzenia braku sprzeciwu wobec zgłoszenia zamiaru budowy drogi dojazdowej lub innego wjazdu na teren działki 53 (chodzi tu m. inn. o potwierdzenie braku sprzeciwu :-] mieszkańców os. Bernardyńska na przeprowadzenie przez osiedle drogi )
6. Kopii wszystkich dokumentów RDOŚ w sprawie,  w tym opinii mówiącej o tym, że projekt jest zgodny ze Studium, o czym poinformował red. K. Sito w programie TVN Warszawa. W szczególności czy opinia ta była wydana przed czy po opracowaniu uwarunkowań hydrologicznych? Z informacji posiadanych przez Komisje (na których bazuje również ten blog) wynika, że jedynym istniejącym uzgodnieniem RDOŚ jest postanowienie z dn. 13 maja 2009 wydane przed datą decyzji o warunkach zabudowy terenu, mówiące o niedokonywaniu zmian stosunków wodnych wpływających negatywnie na Jeziorko Czerniakowskie.

Ponadto Komisje zwracają się o udzielenie informacji, m. inn. o

  • Czy toczą się postępowania w sprawie ustanowienia służebności gruntowych w tym rejonie
  • W jaki sposób zrealizowano uzgodnienie MPWiK dotyczące możliwości odprowadzenia ścieków tylko poza godzinami szczytu  w połączeniu z zakazem budowy szamb na tym terenie
  • Czy zostało przeprowadzone wprowadzenie na budowę (do czego (z tego co się dowiedzieliśmy) potrzebna jest droga dojazdowa, a z tego co wiemy ul. Bernardyńska nie może być do tego użyta m. inn. ze względu na nieprzedłużenie firmie Marvipol przez Zarządz Dzielnicy Mokotów umowy dzierżawy gminnej części ulicy. Pozostała część ul. Bernardyńskiej należy do SM Energetyka a tu jak wiemy od początku nie ma zgody na użyczenie jej inwestorowi). Podpisano jak do tej pory zgodę na umowę dzierżawy  przez 3 miesiące z możliwością przedłużenia do 3 lat działek nr 16-503 i 25-502 (jest to obszar drogi szutrowej między Pracowniczymi Ogródkami Działkowymi a ul. Wolicką) oraz zgodę  na "zawarcie umowy określającej szczegółowe warunki przebudowy drogi spowodowanej inwestycją niedrogową  z  firmą Marvipol S.A odnośnie ulicy Wolickiej".
  • Czy nadal toczy się postępowanie o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla działki nr 53? Postępowanie takie zawieszone było na wniosek firmy Marvipol w związku ze zmianą przepisów, a nie jak w pismie z dn. 12.11.2009 informuje pełnomocnik firmy Marvipol, w związku z wdrożoną procedurą uchwalania planu miejscowego. Świadczy o tym treść postanowienia nr 132/MOK/09 z dn. 28 kwietnia 2009.
Do tej listy można dodać jeszcze pytanie wprost o stan realizacji i dokumenty powiązane do postanowienia Nr 238/OŚ/2009 z dnia 21.08.2009r., wydanego przez Prezydenta m. st. Warszawy w którym "uznał za konieczne przeprowadzenie oceny oddziaływania na środowisko przedsięwzięcia polegającego na budowie zespołu budynków mieszkalnych wielorodzinnych z usługami, garażami podziemnymi, infrastrukturą techniczną, drogami i elementami zagospodarowania terenu na działce ew. nr 53 obręb 1-05-02 oraz na części działek 8, 57/14, 58/3, 54 obręb 1-05-02 i na części działek ew. nr 92, 116, 120 obręb 1-05-01 przy ul. Bernardyńskiej w Dzielnicy Mokotów m.st. Warszawy."

Zaniepokojenie Komisji budzi również fakt uporczywego pomijania i nieuznawania za strony postępowania podmiotów będących w obszarze oddziaływania procesu inwestycyjnego na działce nr 53 (czyli między innymi Osiedla Bernardyńska). O oddziaływaniu tym uprzedza sam inwestor w swoim piśmie z dn. 9.11.2009 dostarczonym 12.11.2009 o zminimalizowaniu negatywnych konsekwencji dla okolicznych mieszkańców. Za przejaw arogancji należy uznać fakt wyznaczenia terminu na załatwienie sprawy na rzecz inwestora w terminie 1 (słownie jednego) dnia od daty otrzymania powyższego pisma. W przeciwnym wypadku "braku porozumienia z przedstawicielami oraz poddaniu się bierności Urzędu dzielnicy Mokotów będziemy zmuszeni rozpocząć prace związane z utwardzeniem projektowanej drogi pomiędzy blokami SM Energetyka i okolicznych wspólnot po trasie posiadanych, przysądzonych orzeczeniami sądu służebności gruntowych (..). Rozwiązanie takie najprawdopodobniej wywoła falę protestów okolicznych mieszkańców" <-- Fragment pisma inwestora z dn. 09.11.2009 dostarczonego 12.11.2009

W kolejnym piśmie-stanowisku z Komisji Planowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska oraz Komisji Rozwoju i Polityki Gospodarczej z dn.19.11.2009r, skierowanym  do p. wiceprezesa Marvipol SA czytamy m.inn.

(...) nieprawdziwa jest informacja: Nieruchomość nie znajduje się ani w obszarze ochronnym jeziora ani w obszarze otuliny ochronnej jeziora (...) (zachowana oryginalna pisownia z pisma firmy Marvipol SA) ponieważ jak wynika z prawomocnej decyzji nr. 137/MOK/09 z dn. 01.06.2009 o warunkach zabudowy, od której firma Marvipol się nie odwołała, teren inwestycji znajduje się w obszarze objętym ochrona prawną w rozumieniu ustawy z dn. 16 kwietnia 2004 roku o ochronie przyrody (...) ponieważ położony jest w granicach otuliny rezerwatu przyrody Jeziorka Czerniakowskiego (...) (str. 2 decyzji.)
Ponieważ w sprawie ewentualnych nieprawidłowości związanych z prowadzoną inwestycją lub jej kontynuowaniem, a także przebiegiem i budową drogi zwrócili się mieszkańcy ul. Bernardyńskiej, to jest oczywiste, że rolą radnych było podjęcie koniecznej i stosownej interwencji.

Jak wynika z posiadanych przez Komisje dokumentów, zachodzi podejrzenie że postępowanie mogło być obarczone naruszeniami prawa, a już pominięcie wspólnot i spółdzielni w tym postępowaniu jest faktem bezspornym i nie ulega wątpliwości.
Bezsporny fakt, że powyższe podmioty znajdują się w obszarze oddziaływania inwestycji na terenie działki nr 53 potwierdza również firma Marvipol S.A. pisząc w swoim piśmie z dn. 9.11.2009, dostarczonym 12.11.2009 o minimalizowaniu negatywnych konsekwencji dla okolicznych mieszkańców.
Dodatkowo za przejaw niesłychanej arogancji należy uznać fakt wyznaczenia terminu na załatwienie sprawy na rzecz inwestora w terminie 1 (słownie jednego) dnia od daty otrzymania powyższego pisma. W przeciwnym wypadku "braku porozumienia z przedstawicielami oraz poddaniu się bierności Urzędu dzielnicy Mokotów będziemy zmuszeni rozpocząć prace związane z utwardzeniem projektowanej drogi pomiędzy blokami SM Energetyka i okolicznych wspólnot po trasie posiadanych, przysądzonych orzeczeniami sądu służebności gruntowych (..). Rozwiązanie takie najprawdopodobniej wywoła falę protestów okolicznych mieszkańców" <-- Fragment pisma inwestora z dn. 09.11.2009 dostarczonego 12.11.2009 
W ten sposób firma Marvipol sama przyznaje, że zarówno wspólnoty jak i spółdzielnia znajdują się w obszarze oddziaływania inwestycji firmy Marvipol. Powyższe sformułowania z pisma firmy Marvipol SA Komisje mogą potraktować również jako formę swoistego szantażu i próby wywierania bezprawnego nacisku na radnych.

Stwierdzenie z pisma firmy Marvipol o tym że "Rozwiązanie takie najprawdopodobniej wywoła falę protestów okolicznych mieszkańców" < --- Fragment pisma inwestora z dn. 09.11.2009 dostarczonego 12.11.2009  (do Rady Dzielnicy Mokotów) chyba wystarczająco jasno pokazuje, że inwestor sam zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że mamy czym być zaniepokojeni i że nawet dla developera oczywistym jest, że będziemy protestować. Mimo tego oficjalnie jego przedstawiciel twierdzi, że  cyt: "nie wie o co chodzi mieszkańcom" <-- cytat z wypowiedzi przedstawiciela firmy Marvipol dla TVN Warszawa z dn. 10.11.2009 r.


Z powyższych dokumentów jasno i wyraźnie wynika, że nasze obawy jako mieszkańców osiedla Bernardyńska i okolic o tym, że "zachodzi podejrzenie że postępowanie mogło być obarczone naruszeniami prawa" były uzasadnione. Ponadto, pomimo "uporczywego pomijania i nieuznawania za strony postępowania"  nas (spółdzielni, wspólnot)  przez firmę Marvipol w procesie uzyskiwaniu niezbędnych dokumentów, mamy pełne prawo takimi stronami być - jest to "bezsporny fakt i nie ulega wątpliwości"! Kuriozum i skandalem niewyobrażalnej wręcz skali będzie, jeśli pojawi się dokument  "potwierdzenia braku sprzeciwu wobec zgłoszenia zamiaru budowy drogi dojazdowej lub innego wjazdu na teren działki 53". Sprzeciw taki wielokrotnie był sygnalizowany zarówno na drodze oficjalnej jak chociażby podczas wielu programów telewizyjnych i w artykułach prasowych.

Kompletne wersje elektroniczne dokumentów z których fragmenty powyżej przytoczono można znaleźć tutaj.

Na spotkaniu byli obecni dziennikarze SuperExpresu oraz telewizji TVN Warszawa. Skrót materiału został wyemitowany w programie Stolica TVNWarszawa dziś o godz. 21.30. Można go obejrzeć tutaj.



Na koniec ponownie pojawia się pytanie zadawane już wcześniej: dlaczego po prostu nie opublikowano i nie upubliczniono tych ekspertyz o których mowa w pytaniach i wnioskach stanowiska Komisji Planowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska Dzielnicy Mokotów?  Jeśli rzeczywiście istnieją, są JEDNOZNACZNE, wyczerpujące i rzetelnie wykonane, to dlaczego nadal są trzymane "w ukryciu"? Czemu ma to służyć?

piątek, 20 listopada 2009

Problemy działkowców

Okazuje się że póki co w związku z inwestycją na łąkach najbardziej poszkodowani są okoliczni działkowcy, a dokładnie osoby mające działki obok Osiedla Bernardyńska, wzdłuż łąk. Dziś rozmawialiśmy z kilkorgiem z nich i z ich punktu widzenia sprawa przedstawia się wręcz dramatycznie.

Odkąd zaczęło się stawianie ogrodzenia mieli utrudniony dostęp do swoich działek (które w większości mają wejścia wyłącznie od strony łąk). Prawdziwy dramat zaczął się jednak wczoraj, gdy zaczęto przygotowywać drogę dla budowy wzdłuż łąki, zaraz przy ich działkach. Teraz dodatkowo do pokonaniamają półmetrowej wysokości koleinę z ziemi i błota pozostałą po pracy spychacza. Uniemożliwia to praktycznie przejazd wózkiem , także tym dziecięcym (o czym nie omieszkała wspomnieć jedna z działkowiczek) . Znacznie utrudnia to nawet dostanie się na działkę z rowerem.
Jedna z Pań-działkowiczek ze łzami w oczach pokazywała słupki wbite na oko około 20 cm do siatki ogrodzenia (a przede wszystkim furtki) jej i innych działek mówiąc że dowiedziała się, iż w tym miejscu ma przebiegać ogrodzenie. Na swoje pytanie: jak mają w takim razie dostawać się na swoje działki nie doczekała się od ludzi odpowiedzialnych za budowę ogrodzenia żadnej odpowiedzi.
Jeden z działkowców opowiedział, jak został "przyłapany" podczas przechodzenia przez lukę w ogrodzeniu od strony ul. Bernardyńskiej przez "pana w czarnym dżipie", dość obcesowo odpytany czy aby na pewno jest działkowcem i dlaczego przechodzi przez płot, a następnie,  w momencie kiedy próbował dyskutować o tym jak w takim razie ma się inaczej dostać na swoją działkę ("helikopterem mam latać ?"), postraszony Policją.
Ci ludzie, jak sami twierdzą, to tylko garstka z tych którzy w sezonie przychodzą na działki. Pozostali z nich jeszcze nawet nie wiedzą jakie trudności ich będą czekać, gdy za jakiś czas spróbują się dostać na teren swojego ogródka i co zostało z trawników przed furtkami, które niektórzy z taką pieczołowitością pielęgnowali.

Osobiście pamiętam jedną taką działkę, z żywopłotem którego zawsze zazdrościłem (takim cienkim, ale bardzo gęstym, zielonym od marca do października). Widać było, że ktoś poświęca bardzo dużo czasu żeby to wyglądało tak jak wyglądało. Przed tą działką zawsze był ręcznie strzyżony, bardzo starannie wypielęgnowany trawnik. Dziś nie ma śladu po trawniku. Szkoda. Bardzo szkoda.

Czy naprawdę budowa musi przebiegać w ten sposób? Czy nie ma tu miejsca na odrobinę ludzkiej życzliwości i zrozmienia, żeby jakoś ulożyć stosunki bądź co bądź sąsiedzkie z działkowcami? Jak to możliwe, że cały szereg furtek znajduje się tuż przy granicy z sąsiednią działką? Dla tych ludzi (z których część jest mieszkańcami Osiedla) to naprawdę strasznie trudna sytuacja, na chwilę obecną - bez wyjścia (dosłownie i w przenośni). Patrząc na mapy systemu iGEO widać tam oddzielającą działki od inwestycji Marvipolu na działce 53-502 działkę 52-502 w kształcie wąskiego paska szerokości około 1.5-2m zwężającego się w kierunku Trasy Siekierkowskiej do szerokości około 0.5-1 metra. Zawsze to jednak więcej niż 20 cm, ponadto wyklucza to obecny sposób postawienia ogrodzenia inwestycji "na styk" z ogrodzeniem ogródków działkowych. Pozostają więc dwie możliwości: 
Jeśli to nadal działka Gminy, to czy to działkowcy mają od lat źle postawione ogrodzenie, czy to ktoś źle wyznaczył przebieg ogrodzenia inwestycji Marvipolu? 
Jeśli to firma Marvipol jest właścicielem działki 52-502 (choć ciężko ją znaleźć w spisie działek podawanym we wnioskach dot. tej inwestycji) to działkowcom pozostaje wnioskowanie o konieczną służebność dojścia przez tą działkę.

Kwestia dojazdu do inwestycji na łąkach oraz granica ogrodzenia

Z rozmów z robotnikami stawiającymi ogrodzenie dowiedzieliśmy się, że dostali pozwolenie na wykorzystywanie drogi od strony ul. Wolickiej (Augustówka) na dojazd pojazdów budowy. Z tego co powiedzieli nie wolno im tej drogi asfaltować, natomiast mają ją utwardzić wysypując tłuczniem. Na chwilę obecną, zwłaszcza po ostatnich opadach deszczu, jest tam jedno błoto. Takie zaplanowanie dojazdu sugerowałoby, ze odstąpiono (przynajmniej na razie) od wykorzystania ul. Bernardyńskiej i przejazdu między budynkami 16 i 18. Jest to jednak na razie informacja ustna, którą spróbujemy potwierdzić odpowiednimi dokumentami.

Z dobrze poinformowanych źródeł przyszła informacja, że umowa użyczenia pasa ul. Bernardyńskiej nie została przedłużona na kolejny okres. To bardzo dobra wiadomość dla całego osiedla Bernardyńska, a zwłaszcza dla budynków Bernardyńska 16 i 18. Niemniej jednak należy sprawę służebności działki pomiędzy budynkami 16 i 18 formalnie wyjaśnić do końca (wspólnoty złożyły protest i ponowne wezwanie do uznania za strony, sprawa się toczy).

Na spotkaniu 21 listopada spotkaniu dowiedzieliśmy się, że faktycznie nie przedłużono umowy dzierżawy pasa ul. Bernardyńskiej. Podpisano jak do tej pory zgodę na umowę dzierżawy  przez 3 miesiące z możliwością przedłużenia do 3 lat działek nr 16-503 i 25-502 (jest to obszar drogi szutrowej między Pracowniczymi Ogródkami Działkowymi a ul. Wolicką oraz obszar ścieżki wzdłuż płotu który otoczył inwestycję Marvipolu do działki 61-503 czyli "trójkąta" przylegającego do działki 65 na której stoi blok Bernardyńska 2) oraz zgodę  na "zawarcie umowy określającej szczegółowe warunki przebudowy drogi spowodowanej inwestycją niedrogową  z  firmą Marvipol S.A odnośnie ulicy Wolickiej".

Dowiedzieliśmy się jednak także,  że tej drogi (szutrówki do ul. Wolickiej) nie można utwardzić na stałe.  W treści w/w uchwały Zarządu Dzielnicy Mokotów zostało to zresztą wyraźnie zaznaczone poprzez zapis

"W umowie spółka zostanie zobowiązana do dokonania adaptacji tejże drogi dojazdowej do placu budowy poprzez wzmocnienie nawierzchni jezdni szutrowej poprzez ułożenie płyt typu JOMB lub MON (nawierzchnia rozbieralna – tymczasowa) oraz naprawę lokalnych uszkodzeń nawierzchni
ul. Wolickiej zwłaszcza w rejonie bliższym trasy Siekierkowskiej (zniszczona nawierzchnia asfaltowa). Po zakończeniu inwestycji i zaprzestaniu z korzystania z drogi dojazdowej do placu budowy spółka MARVIPOL zostanie zobowiązana do dokonania niezbędnych napraw drogi w celu zapewnienia przejezdności i dobrego stanu technicznego nawierzchni drogi."



<--- Źródło: Google Maps - mapka poglądowa

Pośrednia informacja uzyskana przy tej okazji jest taka, że przy obecnym stanie, do momentu jej adaptacji, mogą nią jeździć jedynie samochody do 5 ton. Ta informacja wymaga jednak potwierdzenia. Na załączonych zdjęciach i mapce widać że na dojeździe to Trasy Siekierkowskiej jest ograniczenie do 10 ton.


Od internauty którego najwyraźniej zainteresował temat dostaliśmy mapkę wygenerowaną przez Google Maps oraz zdjęcia. Zamieszczamy ją jako ciekawostkę, bo z oznaczeń drogowych w rejonie ul. Wolickiej wynika, że na szutrówce (przynajmniej w jej ostatniej części) w zasadzie jest zakaz ruchu. Kwestia w którym miejscu dokładnie wypada te 1200m. Przy pomocy narzędzia dostępnego w iGeo "Pomiar odległości" zmierzyliśmy po przebiegu drogi, że od znaku do skrzyżowania szutrówki z ul. Wolicką jest około 920m, od skrzyżowania do miejsca gdzie zaczyna się ogrodzenie inwestycji jest około 650m. Razem długość tej trasy wynosi więc około 1570 m. To oczywiście dość zgrubne obliczenia przy użyciu średnio dokładnej metody czyli z pewnością obarczone pewnym błędem, jednak liczonym raczej w dziesiątkach a nie w setkach metrów. Obok znajdą Państwo zdjęcia wcześniej wspomnianych znaków (wraz z otoczeniem, żeby było wiadomo w którym miejscu stoją). Ponadto w Uchwale Nr LXXXIV/2862/2006  Rady miasta stołecznego Warszawy znajdziemy następujący fragment
"Na analizowanym terenie znajdują się obiekty i założenia o dużych wartościach kulturowych:
    - fragment wału międzyfortowego między J. Czerniakowskim a Baterią X, wzdłuż ul. Wolickiej; - bruk ul. Wolickiej, dawnej uliczki fortecznej;"
Druga dość istotna informacja (uzyskana również od ekipy pracującej przy stawianiu ogrodzenia) jest taka, ze docelowo płot otaczający osiedle ma zostać przedłużony prawie pod granicę działki na której stoi budynek Bernardyńska 2. Wersji docelowego przebiegu ogrodzenia okazuje się być kilka, w każdej jest ono bardziej lub mniej przesunięte w stronę budynku Bernardyńska 2. Oznaczałoby to konieczność stworzenia nowego przejścia na działki (przesunięcia istniejącej ścieżki). Oznacza to również że osiedle Apartamenty Mokotów Park będzie rzeczywiście osiedlem zamkniętym (w zasadzie można było wyczytać to w tym artykule, we fragmencie cyt: "cały pięciohektarowy teren Marvipolu zostanie ogrodzony").

Kolejna inwestycja przy Osiedlu i Jeziorku

Okazuje się, że rzeczywiście w międzyczasie rozwiązał się worek z wydawaniem warunków zabudowy, o czym mieliśmy okazje się dowiedzieć podczas ostatniego reportażu. Wzmianka o "dwóch innych firmach które dostały już warunki zabudowy" zaczyna się konkretyzować. Od anonimowego internauty dowiedzieliśmy się, że wydano decyzję (prawdopodobnie WZ) o numerze 173/MOK/07 na wybudowanie w miejscu jednego z parkingów przy ul. Gołkowskiej (dawna pętla autobusowa, kilkadziesiąt metrów od brzegu Jeziorka Czerniakowskiego) budynku mieszkalnego 14 kondygnacyjnego z parkingiem podziemnym na 110 miejsc.  Zgodnie z otrzymaną informacją (zakładam że to jest w treści tego dokumentu, spróbuję to sprawdzić) inwestorem jest ARCH MAGIC Associated Architects sp. z o.o. Budynek ma mieć kubaturę 33 734 m3, pow.użytkowa 13 000 m2, pow.zabudowy 1000 m2, Właścicielem działki jest Skarb Państwa, w trwałym zarządzie ZDM, dostawcy mediów wyrazili zgody.

Z tego co się udało znaleźć w portfolio na stronie www firmy Arch Magic jest ona autorem projektów m. inn. Sadyba Best Mall, kampusu Uniwersytetu Warszawskiego oraz szeregu budynków multiplexu CinemaCity.

Przypominamy, że wydanie WZ nie oznacza jeszcze wydania pozwolenia na budowę. Różnice znajdziecie Państwo w Słowniczku obok.

wtorek, 17 listopada 2009

Pierwsze oficjalne (?) informacje o szczegółach inwestycji Marvipolu

Właśnie przed chwilą dostarczono wycinek z dzisiejszego wydania "Dziennika" (a właściwie Gazeta Prawna dodatek Nieruchomości), w którym po raz pierwszy prezentowane są szczegóły inwestycji Marvipolu o nazwie Apartamenty Mokotów Park.  Tak ma się oficjalnie nazywać zespół budynków mający powstać w naszym sąsiedztwie na łąkach. Tekst w całości jest utrzymany w tonie pochwalnym, przedstawiając powstającą inwestycję w samych superlatywach. Położono w nim nacisk na wysoką jakości wykończenia, deklarowaną dużą ilość zieleni przydomowej oraz to, że budynek będzie przyjazny osobom niepełnosprawnym a przy tym bardzo bezpieczny ze względu na wszechobecny monitoring. Obecnie publikacja ta jest dostępna wyłącznie w wersji płatnej, więc link pojawi się dopiero za kilka dni, gdy tekst trafi do publicznie dostępnego archiwum. Informacja ta będzie więc na pewno uzupełniana, jeśli uda się uzyskać jakieś dodatkowe dane, zwłaszcza że w tekście jest kilka elektryzujących mieszkańców osiedla Bernardyńska wiadomości.
Artykuł ma dość znamienny podtytuł "Osiedle z własnym jeziorem wyrośnie niedaleko ul. Bernardyńskiej w Warszawie", co w pierwszej chwili może budzić skojarzenia z Jeziorkiem Czerniakowskim, jednak jak się okazuje - błędnie. Jego faktyczne znaczenie okazuje się bowiem znacznie bardziej zaskakujące.
W treści artykułu "Budowa I etapu Mokotów Park rusza w grudniu"  autorstwa p. Tomasza Szpyta opublikowanego na łamach  Dziennika Gazety Prawnej dod. Nieruchomości z dnia 17.11.2009 możemy znaleźć między innymi następujące dane:

1. Inwestycja ma powstać w odległości 200m od ul. Bernardyńskiej
2. Generalnym wykonawcą, zgodnie z wcześniejszym komunikatem, jest firma Eiffage Budownictwo Mitex
3. Na inwestycję mają się składać trzy! budynki apartamentowe, Villa Solar <-- ten na którego budowę wystawiono zezwolenie oraz: Villa Ventus i Villa Aqua. Budynki mają powstać na działce o powierzchni 5 ha.
Nie przedstawiono mapki z lokalizacją, ale najprawdopodobniej pierwszy budynek będzie tym najbardziej oddalonym od Jeziorka Czerniakowskiego.
4. Obecnie budowany budynek ma zająć działkę o powierzchni 1.7ha.
5. W sześciopiętrowym budynku zaprojektowano sześć kondygnacji oraz dwa poziomy podziemnych garaży! W budynku mają się mieścić 134 mieszkania o powierzchni od 37 do 156m2.
6. Cały teren inwestycji będzie monitorowany przez kamery.
7. Zaplanowano stworzenie jeziora o powierzchni trzech tysięcy metrów kwadratowych, które będzie otoczone bulwarem spacerowym ze ścieżką do biegania i miejscami do wypoczynku
8. Projektantem jest pracownia Britt-Plan.
9. Na całym osiedlu ma powstać docelowo 300-400 mieszkań (to o dwa tysiące mniej niż do tej pory w oficjalnych komunikatach i wywiadach deklarował develper, chociaż w kolejnej notatce prasowej (Gazeta Inwestor z dn. 24.11.2009r) mowa jest znów o 2000 mieszkań o  łącznej powierzchni 160 tyś m2.).
10. I etap ma być gotowy w lipcu 2011 roku.


W artykule nie ma ani słowa o połączeniach komunikacyjnych nowego osiedla, jak również nie wspomina się w ogóle o jakimkolwiek wpływie (lub jego braku) tej inwestycji, a zwłaszcza tego planowanego sztucznego zbiornika wodnego, na rezerwat Jeziorka Czerniakowskiego. Jest tylko wzmianka że nowe osiedle powstaje "niedaleko rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie".
Na chwilę obecną wersja płatna opisywanego tekstu z Gazety Prawnej jest dostępna tutaj.

Pojawiła się kolejna informacja o tej inwestycji. Jest to artykuł p. Michała Wojtczuka "Apartamentowiec nad jeziorkiem" z 19.11.2009 opublikowany w Gazecie Wyborczej (GazetaDom.pl). Mogą go Państwo w całości przeczytać tutaj (anonimowemu internaucie dziękujemy za podesłanie linka).

Kliknij aby zobaczyć wizualizację Villa Solar <-- Źródło:  GazetaDom.pl

Ten artykuł znacznie bardziej krytycznie niż publikacja Dziennika Gazety Prawnej podchodzi do tej inwestycji. Powtarzają się w nim stwierdzenia o nowoczesnym projekcie, luksusie i wysokiej jakości materiałach jakie mają być użyte do wykończenia budynku . Zwraca jednak uwagę na to, co od dawna sygnalizujemy my, okoliczni mieszkańcy, a mianowicie:
"(...) Jak na apartamentowiec ze słowem "villa" w nazwie budynek Marvipolu ma mieć spore rozmiary: dwa podziemne piętra, sześć kondygnacji naziemnych. Dodajmy, że teren inwestycji ulokowany jest tuż za granicą rezerwatu przyrody, jakim jest Jeziorko Czerniakowskie, ale wewnątrz obrysu jego otuliny. W studium zagospodarowania miasta zapisano, że w tym rejonie powinna "przeważać" zabudowa jednorodzinna, której wysokość nie powinna przekraczać 12 metrów. Tę granicę inwestycja Marvipolu przekracza dwoma ostatnimi piętrami. Jednak studium nie jest wiążące przy wydawaniu warunków zabudowy (inwestor dostał je w czerwcu, trzy lata po złożeniu wniosku), a plan zagospodarowania dla okolic Jeziorka Czerniakowskiego dopiero powstaje. Inwestycję zaakceptował regionalny dyrektor ochrony środowiska, choć mieszkańcy okolicznych domów przekonują, że budowa dwóch poziomów podziemnych parkingów nie może nie mieć negatywnego wpływu na położone zaledwie kilkaset metrów dalej jeziorko. Inwestor odpowiada przychylnymi ekspertyzami i zapowiada "ekologiczny majstersztyk". Sąsiadom nie podoba się też, że cały pięciohektarowy teren Marvipolu zostanie ogrodzony, ostro protestują też przeciwko wytyczeniu drogi dojazdowej do inwestycji tego dewelopera tuż pod oknami ich bloków. Władze Mokotowa temu ostatniemu argumentowi przytakują.(...)"<-- cytat z w/w artykułu.

W tym  artykule również jest mowa o "sztucznym stawie", tu jednak podawana jest wielkość 2500m2. p. Nizio, wiceprezes Marvipolu "przekonuje, że "największym atutem ekologicznym i jednocześnie ogromną zaletą dla przyszłych mieszkańców będzie naturalne i samooczyszczające się jezioro o powierzchni kilku tysięcy metrów kwadratowych"" <-- cytat z w/w artykułu.

W notatce prasowej w Gazeta Inwestor z dn. 24.11.2009, która stanowi kolejną chronologicznie odsłonę oficjalnych (?) informacji na temat tej inwestycji czytamy o tym, że "Projekt zakłada realizację w pierwszym etapie 134 lokali, natomiast docelowo cały kompleks ma liczyć 2 tys. mieszkań o łącznej powierzchni 160 tys. mkw. Całość ma być gotowa w 2014 r." <-- Żródło: Gazeta Inwestor. Skąd tak duża rozbieżność (300-400 a 2000 mieszkań) w teoretycznie autoryzowanych informacjach? Jak to się ma do zapewnień rzecznika Ratusza p. Ochmańskiego w programie TVNWarszawa z dn. 10.11.2009r, że "przekonali inwestora do ograniczenia inwestycji z trzech do jednego budynku" ? Zakładając nawet,  że każdy z tych budynków będzie miał po 134 mieszkania (tak jak Villa Solar) to mowa tu nie o trzech tylko o piętnastu takich budynkach, które mają zgodnie z tą notką powstać. Czyżby miało się sprawdzić ludowe przysłowie "daj komuś palec, a on weźmie całą rękę"?

Jak coś stworzone sztucznie przez człowieka można nazywać "naturalnym"? A co ze "starym", istniejącym, w 100% naturalnym  rezerwatem Jeziorka Czerniakowskiego? Czy mamy je spisać na straty i podziwiać (przez płot) "nowe" ? Czy moglibyśmy w końcu zobaczyć zarówno dokument podpisany przez p. regionalnego dyrektora ochrony środowiska, a zwłaszcza te cyt: "przychylne ekspertyzy" które JEDNOZNACZNIE udowodnią, że pomimo wybudowania 2 poziomów podziemnych garaży oraz zbiornika retencyjnego (czyli tego sztucznego jeziora-stawu) o powierzchni "kilku tysięcy metrów kwadratowych" rezerwat Jeziorka Czerniakowskiego w ŻADEN sposób nie ucierpi i nie zostaną zmienione stosunki wodne na tym terenie? 


Zgodnie z kierunkami zagospodarowania przestrzennego Studium w dokumencie nr 15. Ochrona Środowiska  na stronach 133-135 (5-7 wg numeracji PDF) znajdujemy spis, mapkę i przede wszystkim zasady ochrony obszarów objętych formami ochrony przyrody. Cytując za w/w dokumentem:
"
2.1 Formy ochrony przyrody
(...)
Dla niektórych obszarów i obiektów objętych ochroną ustanowione zostały otuliny. Są to:
− otulina Kampinoskiego Parku Narodowego,
− otulina Mazowieckiego Parku Krajobrazowego,
− otulina Rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie,
(...)

2.2. Generalne zasady ochrony obszarów i obiektów objętych formami ochrony przyrody:
(...)
− zapewnienie selektywnego dostępu do terenów wyjątkowo cennych przyrodniczo;
− ograniczenie zagospodarowania zapewniające ochronę wartości przyrodniczych terenów położonych w sąsiedztwie rezerwatów przyrody,
− zakaz prowadzenia prac trwale zniekształcających rzeźbę terenu i stosunki wodne w sąsiedztwie
rezerwatów przyrody
, (...)" <---
Źródło: http://um.warszawa.pl/wydarzenia/studium/pliki/tekst/15_ochrona_srodowiska.pdf

Jeśli stworzenie "jeziora o powierzchni kilku tysięcy metrów kwadratowych" nie kwalifikuje się jako "praca trwale zniekształcająca rzeźbę terenu i stosunki wodne" to co się kwalifikuje ? Czy to, że "teren inwestycji ulokowany jest tuż za granicą rezerwatu przyrody, jakim jest Jeziorko Czerniakowskie, ale wewnątrz obrysu jego otuliny" wystarczająco spełnia definicję "sąsiedztwa"?

Z drugiej strony jeśli inwestor ma w rękawie jakiś "ekologiczny majstersztyk" to może pojawi się na spotkaniu poświęconym właśnie zabudowie tych terenów i przedstawi go mieszkańcom i zaproszonym gościom z Urzędu dzielnicy Mokotów jak i ekspertom ds. środowiska? Naprawdę wszyscy bardzo chcemy poznać te rozwiązania. 
Mówi się o "zaletach dla przyszłych mieszkańców", a co z nami, obecnymi mieszkańcami? Przy tej okazji należałoby wyjaśnić w końcu kwestię wspomnianej w artykule drogi. Z tego co usłyszeliśmy na spotkaniu u p. Mikosa to przy takiej liczbie mieszkań (mniej więcej tyle przewidywał jeden z pierwszych projektów PZP) droga przez Osiedle Bernardyńska nie jest uzasadniona, wystarczą wyznaczone dla tych terenów zjazdy z Trasy Siekierkowskiej, ewentualnie (zgodnie z dyskusją z Panią Architekt z firmy Sol-Ar, która miała miejsce na spotkaniu u p. Mikosa) rozważenie drogi ewakuacyjnej pomiędzy osiedlami (chodnika z możliwością awaryjnego wjazdu karetki, policji, straży). Taka droga nie byłaby używana w codziennej komunikacji samochodowej. Dlaczego więc ciągle jest mowa o ulicy pod naszymi oknami przecinającej na pół nasze i tak zapchane samochodami osiedle i powodującej swoim istnieniem tak wielkie zagrożenie dla naszych domów i mieszkańców (zwłaszcza dzieci)? Tak wiele pytań i tak niewielka szansa na uzyskanie odpowiedzi. W każdym razie zapraszamy przedstawicieli firmy Marvipol na sobotnie spotkanie, obiecujemy nie pogryźć :-], chociaż na pewno będziemy mieli szereg pytań i bardzo chcielibyśmy zobaczyć te dokumenty.


Jeśli inwestor (lub ktokolwiek inny będący w ich posiadaniu) dostarczy takie dokumenty i będą one rzeczywiście rzetelnie wykonane i potwierdzone przez fachowców to na pewno zostaną tu umieszczone, a wszystkie zastrzeżenia co do zagrożenia rezerwatu Jeziorka -  wycofane wraz z odpowiednią informacją, że okazały się nieuzasadnione. Swoją drogą czyż nie jest zastanawiające, dlaczego w momencie, gdy wrze dyskusja na ten temat te dokumenty zwyczajnie nie zostaną opublikowane (pokazane do kamery, dołączone do któregoś z artykułów prasowych) żeby zamknąć usta wszystkim protestującym? To byłoby przecież najprostsze rozwiązanie, oczywiście pod warunkiem że jest co pokazać opinii publicznej.


Jeśli, jak słusznie lub nie napisali w komentarzach mieszkańcy, inwestor nie znajdzie czasu, żeby się z nami spotkać to może chociaż przyśle te dokumenty na kontaktowy adres email  bloga (z adnotacją że zezwala na ich publikację)? Na pewno je tu umieścimy.

poniedziałek, 16 listopada 2009

Co sądzimy o ...: Parking piętrowy w miejscu parkingu społecznego

Dostaliśmy informację, że rozważana jest możliwość wybudowania w miejscu parkingu społecznego parkingu piętrowego (na powierzchni, na Górnym Tarasie, więc teoretycznie nie ingerując wody podziemne, zgodnie z warunkami podanymi dla tego terenu w Studium - M1.30 czyli zabudowa 30+ m, chociaż wiadomo że byłby to prawdopodobnie budynek 1 piętrowy). Jeśli miałoby dojść do budowy parkingu piętrowego to z pewnością wcześniej będą potrzebne ekspertyzy hydro-geologiczne, ponieważ ten teren nie należy do zbyt stabilnych. Bliskość Jeziorka również może mieć decydujące znaczenie. Możliwe więc, że proponowana inwestycja nie będzie możliwa do zrealizowania właśnie z tego powodu, niemniej jednak skoro pojawił się taki pomysł to należy poddać go na początek konsultacjom społecznym. Poniżej przedstawiam swoje przemyślenia w tej sprawie, oczywiście nie wyczerpują one wszystkich "pro" i "contra" w tym temacie. Mam jednak nadzieję zasygnalizować choćby częściowo zarówno potencjalne korzyści jak i problemy.
Jak zwykle są dwie strony medalu. Powstanie takiego parkingu z jednej strony zwiększyłoby ilość miejsc parkingowych na naszym zatłoczonym osiedlu i taki parking byłby lepiej zabezpieczony. Z drugiej jednak strony parking społeczny zostałby zlikwidowany w obecnej formie, a duża liczba mieszkańców partycypowała w jego budowie angażując swoje środki finansowe. Ponadto taki budynek mógłby być również bardziej uciążliwy dla sąsiednich bloków niż obecny parking odkryty, chociaż to akurat nie jest takie pewne.
Koszty na razie nie są znane, ale patrząc na podobne inwestycje w okolicy byłoby to około 8-12 tysięcy złotych za stanowisko, z wpisem do KW czyli na stałe, z możliwością późniejszej odsprzedaży. Dodatkowym utrudnieniem byłby fakt, że na czas budowy zabrakłoby tych 200 miejsc parkingowych, które obecnie są wyznaczona na parkingu społecznym. Wybudowanie w tym miejscu parkingu piętrowego definitywnie zakończyłoby kwestię przedłużania w tym kierunku ulicy Bernardyńskiej.
W projektowanym PZP ta działka została przeznaczona właśnie na parking. Niemniej jednak póki co teren jest dzierżawiony, a wiadomo że dzierżawę można wymówić, a parking w obecnej formie łatwiej zlikwidować niż budynek.
Jak widać są zarówno plusy jak i minusy takiego rozwiązania. W sondzie obok możecie Państwo się na ten temat wypowiedzieć, z pewnością będzie to wartościowa informacja dla osób decydujacych, jak i pozwoli się zorientować, co o pomyśle sądzą mieszkańcy.

UWAGA, bardzo ważne uzupełnienie: Na spotkaniu 21 listopada 2009 występowała m. inn. przedstawicielka Administracji Spółdzielni Energetyka, która wspomniała m. inn. o dużych naciskach na Administrację w celu umożliwienia przedłużenia ul. Bernardyńskiej i połaczenia jej z drogami planowanego osiedla. Miałoby to w praktyce oznaczać definitywny i nieodwracalny koniec obecnego parkingu i dramat mieszkańców osiedla, które nagle znalazłoby się po dwóch stronach ruchliwej ulicy. Mamy nadzieję że Administracja i Spółdzielnia nie ugnie się pod tymi naciskami, jak również że nie dopuści się do przekształcenia ul. Bernardyńskiej w drogę publiczną. Będziemy to monitorować Ul. Bernardyńska to droga wewnętrzna i taką powinna pozostać dla dobra mieszkańców. Argumenty "za" drogą publiczną, takie jak uregulowanie parkingów i odśnieżania wydają się na pierwszy rzut oka korzyściami, jednakże w efekcie nasza ulica osiedlowa zaczełaby podlegać prawom infrastruktury miejskiej sieci drogowej, a w efekcie nasz sprzeciw co do jej przedłużenia byłby znacznie mniej warty niż teraz. Dlatego w tym momencie naprawę ważne jest rozważenie zamknięcia tego tematu poprzez budowę budynku parkingu piętrowego, jeśli będzie to wykonalne pomimo wcześniej wspomnianych zagrożeń dla pomysłu.

Przy okazji z utęsknieniem czekamy na ustalony już montaż progów spowalniających na odcinku pomiędzy Villą Anna a parkingiem społecznym przy blokach 2 i 1A. Progi zamontowane na pozostałej części ul. Bernardyńskiej znacząco ograniczyły "temperament" kierowców (zwłaszcza tych przyjeżdzających tu okazjonalnie). Już niedługo pojawi się na blogu sonda dotycząca wniosku o oznaczenie ul. Bernardyńskiej znakami
D-40


 oraz


D-46

Przypominamy: Spotkanie organizowane przez Miasto-Ogród Sadyba

To już w najbliższą sobotę 21 listopada odbędzie się o godz. 11:00 w Szkole Podstawowej 115 ul. Okrężna 80 spotkanie organizowane przez Miasto-Ogród Sadyba. Na spotkaniu zostanie poruszona problematyka zabudowy okolic Jeziorka Czerniakowskiego. Zaproszeni są Radni, eksperci ds. ochrony środowiska oraz wiele innych osób. Informacje o spotkaniu wraz z jego programem ramowym oraz listą gości możecie Państwo znaleźć na tablicach ogłoszeniowych swoich budynków.  Gorąco zachęcam wszystkich Mieszkańców do znalezienia chwili wolnego czasu i pojawienia się na nim - będzie podpisywana petycja do władz miasta. Przy okazji, na podstawie informacji uzyskanej od mieszkańców, miło mi poinformować, ze w sprawę ochrony rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie właczyła się również lokalna parafia Św. Tadeusza Apostoła na Sadybie.

piątek, 13 listopada 2009

Jesienny spacer przy (jeszcze) łąkach koło Jeziorka

Spacer w kierunku działek zaowocował kolejnym odkryciem: to co widać z okien osiedla to tylko wierzchołek góry lodowej. Droga na działki jest kompletnie rozjeżdżona i nie do przejścia bez wysokich kaloszy. Nawet mniejsze samochody osobowe prawdopodobnie będą miały problem z przejechaniem.


Nieutwardzona droga, która tyle lat znosiła ruch aut osobowych poddała się, gdy zaczęły nią jeździć ciężarówki budowy. Działkowców, którzy przyjadą w weekend na swoje ogródki, czeka niemiła niespodzianka. Dlaczego, jeśli zaplanowano tamtędy przejazdy pojazdów budowy, nikt tej drogi do tego nie przygotował?



Spacer w kierunku Augustówki odradzam. Dawny szlak weekendowych wycieczek pieszych i rowerowych zamienił się w błoto po kolana.

Kolejną ciekawostką jest fakt, że robotnicy budowlani zdecydowanie wykraczają ze swoimi działaniami poza teren budowy. Świadczy o tym fotka obok, na której widać jak samochód firmy pracującej na łąkach blokuje ścieżkę biegnącą wzdłuż płotu ogródków działkowych w kierunku Jeziorka. To raczej nie jest już (zgodnie z mapami i podziałem działek systemu iGeo) teren Marvipolu, podobnie jak ten na którym zrzucono hałdę ziemi.[Dopisek: Hałda po tygodniu zniknęła, pozostał rozjechany kawałek błota w miejscu dawnego skrawka trawy]

czwartek, 12 listopada 2009

"Szantażowani klienci ?" - reportaż TVN24

Reportaż nakręcony przez TVN24 o problemach mieszkańców wspominanej już inwestycji przy ul. Wiatracznej.

Jazda po trawnikach

Dostałem właśnie sygnał od mieszkańców, że samochody firmy budującej ogrodzenie jeżdżą po trawniku pomiędzy Bernardyńską 16 a przedszkolem. Omijają przy tym specjalnie postawione słupki blokujące wjazd na trawnik. Rzeczywiście, są tam świeże ślady kół. Ekipa budowlana ma dojazd od strony Augustówki, ale tak jest przecież szybciej. Nieważne, że takie podstępowanie prowadzi do dewastowania zieleni osiedlowej. [Dopisek: po ukazaniu się tej informacji przejazdy przez trawnik podobno ustały. Podobno interweniował patrol policji. Pozostaje mieć nadzieję, że takie praktyki zostały zaprzestane na dobre]


Droga wzdłuż działek również jest rozjeżdżona przez ciężkie samochody dostarczające elementy ogrodzenia. Niestety brak właściciela innego niż Gmina powoduje że nie ma komu tego zgłosić.

Jak widać na zdjęciu obok błotnista łąka nie chce współpracować z ciężarówkami. Przyroda sama próbuje obronić swoje dziedzictwo.

<-- zdjęcie zapożyczone z bloga JeziorkoCzerniakowskie

Natomiast wspólnoty Bernardyńska 16 i 18 powinny alarmować Straż Miejską o każdym zauważonym fakcie niszczenia trawnika - to jest karalne i nie powinno być tolerowane.

Tak oto zaczyna się "mało uciążliwa dla sąsiednich mieszkanców" budowa. To dopiero wstęp, a co będzie dalej?

środa, 11 listopada 2009

Kto pisze opinie dla inwestorów?

Podczas ostatniego reportażu o inwestycji Marvipolu nad Jeziorkiem Czerniakowskim wielokrotnie usłyszeliśmy o tym, że firma ma wszelkie pozwolenia i opinie ekspertów. Chcąc się dowiedzieć jakie zasady i procedury obowiązują w takich przypadkach oraz jak to faktycznie wygląda w Warszawie zadano pytanie nieocenionemu Google. Wyniki okazały się dość ... zaskakujące, żeby nie powiedzieć niepokojące. Poniżej fragment znalezionego w ten sposób artykułu "Konserwator przeciw zabytkom, czyli kim jest prof. Andrzej Kadłuczka" z Gazety Wyborczej. Sprawa jest związana m.inn. z  inwestycją przy Wiatracznej. Całość znajduje się pod tym adresem: http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34889,3192858.html


"W Warszawie jak z rękawa przygotowuje na zlecenie inwestorów ekspertyzy zabytków, skazując je na zagładę. W Krakowie wzburzył opinię publiczną takimi realizacjami jak kiczowaty hotel Sheraton obok Wawelu czy przebudowa płyty Rynku Głównego (...). Do wielu jego ważnych funkcji i tytułów ostatnio przybył jeszcze jeden nadany przez warszawskich społeczników: Niszczyciel Zabytków 2006. To podpis prof. Kadłuczki znalazł się pod opinią dopuszczającą rozbiórkę ceglanych zabudowań fabryczki na Grochowie. (...).
Przedwojenne budynki zakładu blach perforowanych Sito przy ul. Wiatracznej 15 były jednymi z ciekawszych obiektów poprzemysłowych na Grochowie, które z powodzeniem można było włączyć w planowaną w tym miejscu nową zabudowę. Na ich zburzenie nie chcieli się zgodzić ani stołeczny konserwator zabytków, ani naczelny architekt miasta. 


Wtedy do akcji wkroczył prof. Andrzej Kadłuczka. Na zlecenie inwestora - firmy Marvipol - napisał opinię, która deprecjonuje fabryczkę i popiera plany zrównania jej z ziemią. Z tą opinią inwestor poszedł do ustępującego wojewody Leszka Mizielińskiego (SLD) i dostał pozwolenie na rozbiórkę. W połowie stycznia fabryczkę rozjechał koparką. Pod opinią dla Marvipolu prof. Kadłuczka przybił pieczątkę rzeczoznawcy ministra kultury. Choć rzeczywiście nim jest, tego robić mu nie wolno. Zlecenia prywatnych firm może wykonywać prywatnie, a nie jako ekspert ministra.

- Takie działanie jest niedopuszczalne - podkreśla Tomasz Merta, wiceminister kultury, zarazem generalny konserwator zabytków.

Sam profesor odmówił komentarza. - Wszystko, co miałem do powiedzenia, napisałem w opinii - mówi.

To niejedyna kontrowersyjna ekspertyza dotycząca warszawskich zabytków, którą Andrzej Kadłuczka napisał na zlecenie inwestorów. Podważył wartość stuletniej kamienicy w Alejach Jerozolimskich 63, by firma Tomasza Gudzowatego mogła ją rozebrać i zastąpić nowym budynkiem "ubranym" w atrapy starych elewacji. Wczytując się w jego opinię, łatwo dojść do wniosku, że została sporządzona na kolanie, a większości tekstów źródłowych, o których mowa w tekście, profesor nie widział na oczy. W opracowaniu roi się od przekręconych nazwisk. Co gorsza, opina nie uwzględnia specyfiki Warszawy, stopnia zachowania budynku, wreszcie samej wartości architektury kamienicy będącej częścią wyjątkowo cennego zespołu budynków wzdłuż Alej Jerozolimskich od Emilii Plater po Hotel Polonia.


- Tak doskonałych fachowców jak prof. Kadłuczka jest w Polsce tylko kilku - twierdzi Jerzy Krogulec, prezes firmy Warimpex Polska, dla której Kadłuczka oceniał wartość kamienic przy Próżnej. - Ktoś nam go polecił. Wśród inwestorów cieszy się uznaniem. (...)." <-- źródło: artykuł "Konserwator przeciw zabytkom, czyli kim jest prof. Andrzej Kadłuczka", archiwum Gazeta Wyborcza.


Z tekstu można wysnuć wniosek, że mając takich "ekspertów" każdemu inwestorowi nietrudno zdobyć dowolne zaświadczenie. Kiedy w końcu zobaczymy zaświadczenia wystawione dla Marvipolu w kwestii terenu nad Jeziorkiem? Czy wiadomo, kto podpisał się (z imienia i nazwiska) pod stwierdzeniem, które padło podczas reportażu, że poziom wód zmieni się o +-2 cm? Do tej pory wiadomo jedynie (na postawie informacji ze Skargi do Wojewody Mazowieckiego p.3) że opinii Wydziału Ochrony Środowiska dla dzielnicy Mokotów brakuje w dołączonych dokumentach.

wtorek, 10 listopada 2009

Pikieta

Dziś odbyła się pikieta, którą filmowały TVP Info Warszawa i TVN Warszawa. Niestety okazało się, że materiał TVN Warszawa, która do tej pory dzielnie sekundowała mieszkańcom, został dość mocno "obrobiony" (czyt. zmanipulowany).

<-- zdjęcie pochodzi z blogu jeziorkoczerniakowskie.blogspot.com

Oto wyjaśnienia do materiału znajdującego się tutaj przygotowane przez mieszkańców i uczestników pikiety:

1. do dokumentów złożonych przez inwestora nie dołączono opinii Wydziału Ochrony Środowiska dla dzielnicy Mokotów (Źródło: 1) Dokumenty na które się powołuje p. Ochmański są związana ze Studium. Jest w nim mowa mowa o zabudowie jednorodzinnej i zdefiniowano maksymalną wysokość budynków do 12 m. Dowód? Link do oficjalnej strony Studium, na które się powoływał reporter:
http://um.warszawa.pl/wydarzenia/studium/pliki/mapab/14_4.png
Oznaczenie M2.12 oznacza "Tereny o przewadze zabudowy jednorodzinnej, wysokość zabudowy 12 m"
zgodnie z : http://um.warszawa.pl/wydarzenia/studium/pliki/mapab/14_leg.png. Jak to się ma do 6 piętrowego kolosa o powierzchni 17 000 m2? To zupełnie inny typ zabudowy, z definicji nie mieszczący się w powyższych założeniach Studium. Działki przeznaczone pod zabudowę wielorodzinną mają oznaczenie M1 i odpowiednio większą dozwoloną maksymalną wysokość zabudowy. Jak widać we wcześniej wspomnianych materiałach Studium teren osiedla Bernardyńska jest oznaczony jako M1.30, czyli zabudowa wielorodzinna o dopuszczalnej wysokości 30+ m. (czyt. powyżej trzydziestu metrów, zgodnie z informacja z legendy Studium).

2. powoływanie się na hale klubu S. przy Jeziorku to najśmieszniejsze co mógł wymyślić - ta inwestycja to właśnie przykład, gdzie "jakiś cud" (ciężko to nazwać) doprowadził do wydania zezwolenie na budowę w ścisłej granicy Jeziorka (momentami dochodzącej ogrodzeniem do pół metra od brzegu). Wszystko podobno zgodnie z prawem. To śmieszne i żałosne że ma się to stać precedensem dla dalszej dewastacji rezerwatu.

3. komentarz prowadzącego, że protest mieszkańców nie ma poparcia w Radzie dzielnicy jest co najmniej zastanawiający - w proteście wzięło udział 4 radnych i jeden poseł. Dziwnym trafem zabrakło radnych z koalicji rządzącej.

4. za brak zatwierdzonego PZP odpowiadają między innymi urzędnicy Ratusza. Dziś słyszymy że potrwa to jeszcze rok - a jeszcze w sierpniu plan miał być wyłożony w nieprzekraczalnym terminie do 15 września 2009. Jest na to stosowne pismo. I kto tu kłamie, panie rzeczniku?

5. osoba przedstawiona w reportażu jako przedstawiciel firmy Marvipol pozwoliła sobie na komentarz, że kieruje nami zwykła ludzka zawiść czy zazdrość (trudno jednoznacznie wybrać, więc cytuję: "polska natura") że to co oni wybudują będzie "ładniejsze fajniejsze i sprawi że nasze domy nie będą już tak atrakcyjne". O gustach się nie dyskutuje. Chociaż jakoś trudno (przynajmniej mi osobiście) wyobrazić sobie, że ogromy budynek ( 134 mieszkania, o powierzchni podstawy ponad 2800m2 (17000/6), czyli ponad 52mx52m) <-- dane uśrednione na podstawie informacji zawartych w pozwoleniu na budowę); postawiony na błotnistym, wiecznie podmokłym terenie w odległości kilkuset metrów od Trasy Siekierkowskiej będzie ładniejszy czy atrakcyjniejszy od wyremontowanych wieżowców osadzonych wśród zielonych ogródków za szpalerem drzew. Natomiast nie sposób się nie zgodzić z drugą częścią tej wypowiedzi :

Nasze osiedle, jego sąsiedztwo czyli rezerwat a co za tym idzie - nasze mieszkania rzeczywiście mogą stracić na atrakcyjności (a co za tym idzie - na wartości) właśnie z powodu  tej inwestycji. I nie chodzi tu o ich wygląd ale następujące fakty:
  • nasze osiedle może zostać dosłownie rozjechane - najpierw przez ciężki sprzęt budowlany (jeśli firma Marvipol jednak użyje ul. Bernardyńskiej do obsługi budowy, o czym wspomina w tym piśmie) . Zgodnie z tym dokumentem Marvipol zamierzał wybudować zjazd i wykorzystywać ulicę Bernardyńską. W międzyczasie pojawił się kolejny dokument w którym Zarząd Dzielnicy Mokotów podjął decyzję o nieprzedłużaniu Spółce Marvipol umowy dzierżawy ul. Bernardyńskiej "ze względu na ważny aspekt społeczny" (czyli między innymi nasze protesty). Z tego co udało się dowiedzieć to pośrednio uniemożliwia wcześniej opisane wykorzystanie ul. Bernardyńskiej, (przynajmniej w celu obsługi budowy), jednakże w tym piśmie firma Marvipol nie wyklucza, a wręcz sugeruje, iż rozważa takie rozwiązanie więc istnieje możliwość, że będzie je próbowała przeforsować. Kolejnym długofalowym zagrożeniem może się stać ruch tranzytowy jazd z Trasy Siekierkowskiej-Ursynów, który, jak wskazuje doświadczenie, może zostać skierowany na naszą wewnętrzną drogę osiedlową. Będzie to efekt powstałego skrótu drogowego i połączenia ul. Bernardyńskiej poprzez ciąg ulic nowego osiedla z Trasą Siekierkowską poprzez zaplanowane tam i obecnie zaślepione zjazdy. 
  • do tej pory nie było większych wypadków drogowych na ul. Bernardyńskiej. Co się stanie gdy po wiecznie zapchanej parkującymi tu z konieczności samochodami drodze wewnętrznej (a nie publicznej) zaczną regularnie jeździć dodatkowe samochody mieszkańców z budowanego osiedla i to w znacznej liczbie (w tym artykule developer deklaruje docelowo ponad 2000 mieszkań) ?
  • budynki które stoją na niestabilnym podłożu (kurzawka) ze względu na w/w czynniki z dużym prawdopodobieństwem ulegną uszkodzeniu ze względu na powstałe wstrząsy. W efekcie ściany naszych mieszkań zwyczajnie mogą zacząć pękać i osiadać.
Tak więc wyraźnie widać, że sam pan podpisany w reportażu jako przedstawiciel Marvipolu pośrednio wprawdzie, ale przyznaje, że liczy się z obniżeniem wartości naszych mieszkań. Jak to się ma do "minimalnej uciążliwości budowy" ? Jakim prawem ktoś chce dewastować naszą własność? Dlaczego uparcie nalega się na przeprowadzenie dróg dojazdowych przez nasze osiedle, mimo że są wyznaczone aż trzy zjazdy od strony Trasy Siekierkowskiej oraz dojazd od strony Augustówki?


6. 500 metrów czyli odległość budynku Marvipolu od Jeziorka, na którą się tak uparcie powoływał zarówno p. Ochmański jak i redaktor prowadzący to skrajna wartość dla tego pierwszego budynku. Pozostałe będą (zgodnie z projektem PZP przedstawionym na sierpniowej Radzie Dzielnicy Mokotów oraz na podstawie informacji o planach związanych z tą inwestycją z artykułu w dodatku nieruchomości  Gazety Prawnej z dn. 17.11.2009 r) znacznie bliżej. O tym jednak już nie wspomniano, bagatelizując sprawę.

Nigdzie podczas całego reportażu nie wspomniano, że planowany blok może i będzie miał 6 pięter, ale ma mieć 134 mieszkania i 17 000 m2 powierzchni. Ponadto developer planuje tam aż dwa poziomy garaży podziemnych (Źródło: 2). Bloki przy Bernardyńskiej mają po 77 mieszkań, będąc 13 piętrowymi budynkami. Nie mają podziemnych garaży. No i kluczowe - jak będzie zorganizowany dojazd do tego budynku?

Ponadto niezrozumiałe jest stwierdzenie że developer zgodził się zamiast 3 bloków zbudować tylko jeden na tym terenie. Jak to się ma do publicznych oświadczeń inwestora w wywiadach, że  wykona tu "przynajmniej 2400 mieszkań", którą to liczba pojawiała się dotąd regularnie w oficjalnych komunikatach o tej inwestycji?  Jak ma się do tego określenie "I etap" podane w komunikacie o podpisaniu umowy na wykonanie inwestycji? W artykule (Źródło: 2) wyraźnie zostało napisane, że powstaną tu trzy budynki na o łącznej ilości 300-400 mieszkań. Kilkanaście dni później liczba ta skoczyła w kolejnym oficjalnym (?) komunikacie do 2000 mieszkań!

Obecne Osiedle Bernardyńska jest usytuowane na tzw. Górnym tarasie, wyniesionym na ponad 3 metry powyżej poziomu gruntów. Dlatego rzeczywiście ma niewielki wpływ na Jeziorko. Developer planuje budować na Dolnym Tarasie, na poziomie Jeziorka . Z punktu widzenia przepływów wód gruntowych i gospodarki wodnej Jeziorka te trzy metry to raczej zasadnicza różnica.

Kolejnym nadużyciem jest powoływanie się na (bliżej nie określoną) ekspertyzę SGGW - owszem, z tego co się dowiedzieliśmy od osoby mającej kontakt z zespołem przygotowującym taką ekspertyzę, prace nad nią rzeczywiście trwają, ale do grudnia nie będzie żadnych wyników więc w jakim sposób ktoś mógł je już teraz przedstawić?

Cały ten reportaż został dość umiejętnie zmanipulowany, pokazując mieszkańców jako oszołomów a inwestora jako pokrzywdzonego niesprawiedliwymi oskarżeniami. Dlaczego do dnia dzisiejszego developer nie znalazł czasu żeby spotkać się z mieszkańcami, czy też radnymi i przedstawić swoje racje? Było do tego kilka świetnych okazji, chociażby spotkanie u p. Mikosa, gdzie wiele potencjalnie nierozwiązywalnych problemów znalazło swoje rozwiązanie. My jesteśmy otwarci na dyskusję, tylko że najwyraźniej nie ma komu z nami dyskutować.

Ponadto nieprawdą jest, że blokowaliśmy cały dzień plac budowy - pojawiliśmy się tam po godzinie 12 a zakończyliśmy akcję o godzinie 13. Nikt nie atakował robotników, jedynie w momencie gdy jeden z robotników sugerował, że spróbuje wjechać w tłum wózkiem widłowym  został pogoniony kulą ortopedyczną przez starszego pana (widoczne w materiale filmowym). Nie używaliśmy przemocy, demonstrowaliśmy pokojowo. Wszystko kręciły 3 kamery.

Przywoływane źródła informacji:
1.  Skarga Komisji Planowania i Ochrony Środowiska oraz Komisji Rozwoju i Polityki Gospodarczej z dn. 30.10.2009 do Wojewody Mazowieckiego, punkt 3 treści Skargi i dokumenty przywołane
2. Artykułu "Budowa I etapu Mokotów Park rusza w grudniu"  autorstwa p. Tomasza Szpyta opublikowanego na łamach  Dziennika Gazety Prawnej dod. Nieruchomości z dnia 17.11.2009

poniedziałek, 9 listopada 2009

Skarga do Wojewody Mazowieckiego

Radni Dzielnicy Mokotów zgodnie z obietnicą wystosowali w dn. 30.10.2009 skargę na tok postępowania w sprawie przyznawania zgód i zezwoleń na budowę Marvipolu do Wojewody Mazowieckiego. Oto treść zeskanowanej przez Mieszkańca skargi (należy kliknąć na obrazku żeby go powiększyć). Mamy nadzieję że Skarga zostanie rozpatrzona w terminie i że Wojewoda uwzględni argumenty podniesione przez ekspertów z obu komisji. Z treści otrzymanych na kontaktowy adres emailowy maili wiadomo, że informacja o wysłaniu Skargi trafiła m.inn do organizacji pozarządowych zajmujących się tematem rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie, tak więc jest spora szansa że dalsze losy tego pisma będą monitorowane przez wiele osób i instytucji.
Wystąpił błąd w tym gadżecie.

Zasady komentowania treści bloga

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami osób czytających bloga. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii osób trzecich.
Komentarze zawierające słowa uznane powszechnie za wulgarne będą usuwane. Tak samo usuwane będą komentarze w stylu "chata" oraz komentarze propagujące ewidentnie nieprawdziwe informacje jak również wypowiedzi nie związane z tematyką bloga.

Wyszukiwarka (w blogu i odnośnikach)

Zasady bloga, ograniczenia odpowiedzialności, ochrona prywatności i ochrona praw autorskich

Autorem bloga jest na chwilę obecną grupa osób połączonych ideą ochrony Osiedla Bernardyńska oraz otaczającej go przyrody, a w szczególności rezerwatu Jeziorka Czerniakowskiego. Blog ten powstał z inicjatywy społecznej, nie stanowi jednak stowarzyszenia, w szczególności nie posiada osobowości prawnej. Blog nie jest czasopismem elektronicznym więc nie posiada redakcji.
Na blogu umieszczane są informacje i komentarze dotyczące spraw mogących mieć mniej lub bardziej znaczący wpływ na życie społeczności Osiedla Bernardyńska w Warszawie. Blog nie był, nie jest i nigdy nie będzie skierowany przeciwko jakiejkolwiek konkretnej osobie, firmie, partii politycznej, organizacji itd. Blog jako taki nie popiera żadnej opcji politycznej.

Autor bloga oświadcza, że :
1. Linki, przypisy i cytaty użyte w tym blogu pochodzą z powszechnie dostępnych publikacji elektronicznych, aktów prawnych, komunikatów, pism i uchwał i stanowią własność i odpowiedzialność właściwych dla ich publikacji/powstania podmiotów w kontekście kodeksu cywilnego, prawa prasowego oraz odpowiednich ustaw o ochronie własności intelektualnej. Każdorazowe powołanie się w tym blogu na daną publikację zewnętrzną jest wyraźnie zaznaczone z podaniem nazwy źródła i linku lub przypisu do tekstu lub materiału źródłowego aktualnego na chwilę umieszczania danej informacji na blogu.
Autor nie ponosi odpowiedzialności za treść, nie weryfikuje osobiście tego typu cytowanych materiałów.
2. Dokładana jest wszelka możliwa staranność, aby umieszczane informacje były sprawdzone i rzetelne.
Jednakże z powodu ograniczeń w dostępie do informacji oraz często trudno weryfikowalnych źródeł nie zawsze jest to możliwe. Podając odnośniki do informacji zewnętrznych Autor w dobrej wierze zakłada, że zostały zweryfikowane przez podmiot publikujący/wydający. Uzyskując informacje w drodze ustnej lub email (np. od mieszkańców itp.) Autor dokłada wszelkiej staranności, żeby je spróbować zweryfikować. Autor dodatkowo wyraża swoje subiektywne oceny, opinie i komentarze na tematy i do materiałów które umieszcza i na które powołuje się w blogu mając do tego prawo na podstawie art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Tym niemniej, jeśli z jakiegoś powodu umieszczona informacja nie odpowiadała stanowi faktycznemu w momencie umieszczenia na blogu lub materiał źródłowy informacji zewnętrznej został skutecznie zakwestionowany na drodze prawnej Autor zobowiązuje się do jej usunięcia/skorygowania bez zbędnej zwłoki, jeśli tylko zostanie o tym fakcie skutecznie powiadomiony (wraz z uzasadnieniem). Podawane informacje są weryfikowane co do aktualności i dostępności źródeł na dzień dokonania wpisu i zgodnie z formułą bloga (zachowana chronologia wydarzeń) nie muszą być modyfikowane wstecznie. Uzupełnienie/doprecyzowanie informacji, której treść uległa zmianie na skutek upływu czasu i nowych wydarzeń, w kolejnym wpisie jest uznawane za działanie wystarczające.
3. Jednocześnie Autor dokłada wszelkich starań, żeby zapewnić osobom przysyłającym materiały do umieszczenia na blogu anonimowość.
4. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działalność osób czytających tego bloga, w szczególności za propagowanie treści tego bloga w innych mediach (tradycyjnych i elektronicznych) o ile sam osobiście nie jest odpowiedzialny za ich przekazanie w/w mediom. Jednocześnie Autor zwraca się z prośbą o nie propagowanie treści tego bloga, adresu www, linków RSS itp w sposób naruszający zarówno dobre obyczaje jak i Netykietę czy regulaminy poszczególnych mediów elektronicznych (portali, grup i forów dyskusyjnych itp.)
5. Autor nie ponosi również odpowiedzialności za treść komentarzy osób czytających bloga, jednakże w miarę możliwości dokłada wszelkich starań aby te komentarze spełniały standardy kultury wypowiedzi oraz nie zawierały treści wulgarnych. Blog ma status ograniczonej moderacji (wyłącznie komentarze do starszych postów), dlatego może się zdarzyć, że komentarz o niedozwolonej treści będzie usunięty z pewnym opóźnieniem.