poniedziałek, 28 czerwca 2010

Można się kąpać w Jeziorku Czerniakowskim

Dobra wiadomość dla nas wszystkich, zarówno mieszkańców jak i Warszawiaków. Po przeprowadzonych w zeszłym tygodniu badaniach wody okazało się, że w tym sezonie można się kąpać w Jeziorku, natomiast urzędnicy miejscy zdecydowanie odradzają kąpiel w samej Wiśle, głównie ze względu na niedawną powódź i to co po niej pozostało.  Dziś ruszyło oficjalnie kąpielisko na Sadybie, z ratownikami i zapleczem, o czym można poczytać i pooglądać w materiale TVN Warszawa.

Przeciwnikom Jeziorka odpadł dziś jeden z ich ulubionych argumentów. Już nie można dłużej straszyć ludzi zarazkami cholery. Już nie można twierdzić, że Jeziorko to ściek, że nikomu nie powinno być go żal, jak to można było usłyszeć w zeszłym roku. W czerwcu 2009 podobno Jeziorko Czerniakowskie było oficjalnie siedliskiem masy bakterii, ale już w sierpniu 2009 jednak również oficjalnie można się w nim było kąpać.

Zanim pobiegniemy na plażę warto przeczytać interesujący tekst "Dialog czy monolog?" umieszczony na blogu Mam prawo do zieleni. Autorka porusza w nim m. inn. kwestię Jeziorka Czerniakowskiego, ale jednocześnie podsumowuje ekologiczne "osiągnięcia" warszawskich decydentów.

piątek, 18 czerwca 2010

Interesująca dyskusja

W następstwie wczorajszych wydarzeń dziś na blogu pojawiła się ciekawa i co więcej dość konkretna wymiana zdań pomiędzy dawnym a obecnym mieszkańcem ul. Bernardyńskiej. Te dość obszerne rozważania pozwalają poznać opinie różnych stron "konfliktu". Takich dyskusji potrzebujemy, dlatego zachęcamy do poznania przytoczonych argumentów i oczywiście do dołożenia swoich "trzech groszy".

Anonimowy (dawny mieszkaniec) pisze... 
Szanowni Państwo z Bernardyńskiej. Ja i moja rodzina także kiedyś tu mieszkaliśmy. Mieliśmy domek jednorodzinny przy końcu ulicy bliżej jeziorka. W pewnym momencie przyszła ówczesna władza i zabrała nie tylko dom z działką (owszem za odszkodowaniem, ale takim które nie wystarczyło nawet na zakup mieszkania w bloku), ale także pole uprawne (tu powstały działki rekreacyjne głównie dla milicjantów)(to bez żadnego odszkodowania)i nikt nie pytał ani o zgodę ani nie powoływano się na przepisy prawa tak jak Wy to dziś czynicie. W rezultacie powstały dzisiejsze wieżowce przy Bernardyńskiej. Bez zachowania jakichkolwiek norm estetycznych, czy rodzaju zabudowy (ogromne bloki pośrodku pól i łącz oraz wszędzie dookoła zabudowy jednorodzinnej). Ja się zatem pytam przed czym bronić dziś osiedla Bernardyńska?? Przed tym żeby nikt poza Wami nie mógł tu już mieszkać? A to niby dlaczego? Dlaczego do powstania bloków na Bernardyńskiej nie potrzeba było zgody ówczesnych właścicieli tych ziem, a teraz nic ma nie być tu budowane bo niektórym osobą nie podoba się, że nie będą mogły wychodzić tu z psami. Tereny wokół jeziorka powinny służyć nie tylko pewnej grupie jako spacerownia i wysypisko śmieci, ale wszystkim, także jako tereny mieszkalne.

Anonimowy (obecny mieszkaniec) pisze... 
Szanowny Panie/Pani dawny Mieszkańcu. Doskonale rozumiem Pana/Pani rozgoryczenie faktem, że został Pan/Pani wywłaszczona z ziemi przez poprzedni (to bardzo istotne) ustrój. Jednakże proszę łaskawie zauważyć następujące fakty : ponad 20 lat temu zmienił się ustrój, mieszkańcy ul. Bernardyńskiej nic nikomu nie ukradli tylko kupili swoje mieszkania za ciężko zarobione pieniądze i mają prawo z nich korzystać. Dziś inaczej patrzy się na kwestie przyrody niż chociażby jeszcze 10 lat temu, a mimo to rezerwat Jeziorko Czerniakowskie powołała poprzednia władza już w '87. Dziś obowiązują zupełnie inne przepisy, zupełnie inne normy i właśnie dlatego należy ich przestrzegać. Było to jednak dobrych kilka lat po wybudowaniu ostatniego z bloków. Prezentowany przez Pana/Panią rewizjonizm ma się nijak do obecnej sytuacji i zagrożeń, jakie niesie głęboko posadowiona zabudowa wielkopowierzchniowa tych terenów. Broniąc osiedla bronimy swoich domów, swoich rodzin przed wybudowaniu na zamkniętym architektonicznie osiedlu sieci dróg dojazdowych i zniszczenia terenów zielonych, które pomimo wysokiej zabudowy tu istnieją i są pielęgnowane. Nie chodzi o to, żeby nikt poza nami nie mógł tu mieszkać. Chodzi o to, żeby ktokolwiek coś planuje budować zastosował się do studium zagospodarowania, które definiuje na terenach przy jeziorku głównie zabudowę jednorodzinną bez głębokich wykopów, czyli dokładnie przeciwieństwo tego co jest tu teraz budowane. Dlaczego przyszli mieszkańcy osiedla Mokotów Park mają mieć "brak ruchu kołowego na osiedlu" podczas gdy bezpośrednio pod naszymi oknami wybudowano dla nich drogę i są zakusy na kolejną? To ja pytam, czy skoro jest Pan/Pani takim orędownikiem zabudowy terenów przy rezerwacie, to nie zwrócił/a Pan/Pani uwagi na fakt, że brakuje tu zupełnie infrastruktury drogowej mogącej obsłużyć takie skupisko ludzi i samochodów? Widocznie dawno nie odwiedzał/a Pan/Pani tego miejsca, bo zdawałby Pan/Pani sobie sprawę z tego, że niemożliwe jest wykorzystywanie istniejącej ul. Bernardyńskiej jako drogi dojazdowej, nie ważne ile się uda doprowadzić do niej łączników. Nie chodzi tu o psy, co tak często niektórzy podkreślają. Chodzi tu np. o już pękające ściany bloków w sąsiedztwie drogi. Uszkodzenia te powstały tylko podczas budowy, a co będzie dalej? Naprawdę nie rozumie Pan/Pani dlaczego ludzie chcą chronić swój dobytek? Czy może uważa Pan/Pani że skoro "mi odebrano" to niech odbiorą wszystkim pozostałym. Tylko, że jak wcześniej wspomniałem, ustrój się zmienił. Zamiast atakować nasze działania proponuję zająć się uzyskaniem odszkodowania za przejętą przez Państwo ziemię. Obecnie jest to możliwe. Tyle, że takich żądań nie można kierować do obecnych mieszkańców, tylko do Skarbu Państwa, bo to on jest dla Pana/Pani stroną.

pozdrawiam
A. 

Anonimowy (dawny mieszkaniec) pisze... 
Szanowny Panie/Pani A,
sądziłem, że nie będę tu już się więcej wypowiadał, ale Pańska odpowiedź odnosi się do mojej i jest jednocześnie kulturalna więc czuję się w obowiązku zabrania głosu raz jeszcze (tym razem na prawdę ostatni).
Po pierwsze, proszę wierzyć, iż z racji mojego zawodu znam przepisy prawa.
Żeby było zupełnie jasne:
1) zechciał Pan/i napisać: "ponad 20 lat temu zmienił się ustrój, mieszkańcy ul. Bernardyńskiej nic nikomu nie ukradli tylko kupili swoje mieszkania za ciężko zarobione pieniądze"- nie zarzucam nikomu z obecnych mieszkańców, że "coś" ukradł. Choć wiem, że w dużej mierze bloki te powstały dla osób będących w służbie dawnego ustroju i niektórzy z nich dostawali przydział na lokale. Dziś niektórzy z nich, mieszkający tu nadal, zdają się o tym zapominać.
2) dalej pisze Pan/i : "Broniąc osiedla bronimy swoich domów, swoich rodzin przed wybudowaniu na zamkniętym architektonicznie osiedlu sieci dróg dojazdowych"- co to znaczy zamkniętym architektonicznie osiedlu, czy uważa Pan/i, że wszystkie pola ciągnące się od Bernardyńskiej, przez Wolicką, aż do Trasy to teren Os. Bernardyńska i nie może być zabudowany?? Może i powinien i oczywiście powinna iść z tym w parze infrastruktura (tu zgoda). Nie możecie Państwo uważać, ze jesteście jedynymi osobami, które mają prawo tu mieszkać.
3) Pisze Pan/i "zniszczenia terenów zielonych, które pomimo wysokiej zabudowy tu istnieją i są pielęgnowane." O jakich terenach "pielęgnowanych" rozmawiamy? Bo chyba nie o zarośniętych łąkach pełnych śmieci, chyba nie o rozsypujących się altankach w których gromadzą się pijacy i im podobni, gdzie panuje bałagan i syf. Jeżeli mówimy o 3 (!!) uprawianych do dziś polach i o parudziesięciu ogródkach działkowych, z których wiele powstało z zabranych ludziom podobnym do mnie pól to ok...
4)Myli się Pan/i także sądząc że nie byłem dawno na tych terenach- przychodzę tu regularnie i widzę: śmieci i zarośla.
Nie chcę także, aby Państwu cokolwiek zabierano "bo mnie zabrali", wręcz przeciwnie mieszkajcie i korzystajcie z tego z czego my nie mogliśmy, ale nie róbcie sobie z tego monopolu. Nie uważajcie, że tylko wy możecie tu zamieszkiwać. Nie jestem zwolennikiem zastawiania tych terenów wysokimi wieżowcami (choć tak po prawdzie to Wasze są tu najwyższe i chyba jest zgoda co do tego że architektonicznie najmniej pasujące), ale niewysokie bloki i osiedla domków jednorodzinnych mogłyby się tu z powodzeniem doskonale wkomponować.
pozdrawiam

Anonimowy (obecny mieszkaniec) pisze...
Szanowny Panie dawny Mieszkańcu. Cieszę się, że znalazł Pan czas żeby jednak odpowiedzieć, bo uważam że nic tak nie może poprawić napiętej bądź co bądź sytuacji jak rzeczowa dyskusja. Pozwolę sobie odnieść się do postawionych przez Pana pytań, ponieważ dobrze żeby wszystkie niejasności wyjaśniać. Pozwala to z większym obiektywizmem patrzeć na sprawę.
 Odnosząc się do punktu 1 Pana kolejnej wypowiedzi. Owszem, jeśli chodzi o "stan własności" poszczególnych bloków przy Bernardyńskiej, to rzeczywiście na początku była tu pewna "rejonizacja", część bloków należała do MSM Energetyka, jeden blok był Uniwersytetu Warszawskiego, kilka bloków było blokami "resortowymi". Jednakże proszę zwrócić uwagę, że od dłuższego już czasu stan ten uległ niemal całkowitemu zatarciu ze względu na obrót mieszkaniami na wolnym rynku. W tej chwili ludzie się wymieszali i np. w blokach "resortowych" mieszkają dziś ludzie nie mający zupełnie nic wspólnego z wymienianymi przez Pana "służbami". Oczywiście nie neguję, że część lokatorów pozostała, jednak patrzenie przez pryzmat resentymentów na mieszkańców Bernardyńskiej i wrzucanie ich do wspólnego worka nadając mu etykietkę niemalże "ubeków" (tak odczytałem Pana wypowiedź w tej kwestii) to mocno nie fair. Jednakże nawet to nie uprawniałoby do odbierania im prawa do dbania o swoje domy i miejsce w którym mieszkają. Przypominam, że dziś mamy demokrację :)
2. Odnośnie "osiedla zamkniętego architektonicznie" to określenie to zostało użyte przez osobę chyba dość kompetentną w tych sprawach, bo szefową firmy przygotowującej projekt lokalnego planu zagospodarowania. Zgodnie z tym co miałem kiedyś okazję usłyszeć na jednym ze spotkań z mieszkańcami (jest to zresztą opisane gdzieś w tym blogu) to osiedle Bernardyńska nie było przystosowane do przeprowadzenia przez niego łączników drogowych ani dróg przelotowych. Od początku więc był to problem, jednakże dopiero gdy postanowiono zagospodarować tereny przy jeziorku i trasie S problem stał się palący i w zasadzie nierozwiązywalny w sposób nie naruszający architektury osiedla. Mówimy tu o osiedlu, a nie o polach, do których jak Pan zapewne świetnie wie, są przygotowane dojazdy zarówno od ul. Powsińskiej jak i od ul. Czerniakowskiej oraz ul. Witosa. To z tych zjazdów powinno się korzystać projektując cokolwiek w tym miejscu, i to z tych zresztą zjazdów chciano skorzystać projektując pierwsze wersje planu. Kolejny raz pozwolę sobie powtórzyć, że nigdy, na żadnym spotkaniu, w żadnej dyskusji a już tym bardziej nie na tym blogu nie padło stwierdzenie, że rościmy sobie jako mieszkańcy prawo wyłączności. Wręcz przeciwnie, od samego początku staramy się przekonywać, że rozwój Warszawy -tak, ale nie kosztem dewastacji istniejącej infrastruktury.
3. Opacznie pojął Pan moje słowa na temat terenów zielonych na osiedlu. Nie piszę o rozwalających się altankach, czy wysypiskach śmieci wzdłuż Wolickiej. Jeśli poczyta Pan zawartość choćby tego bloga, dowie się Pan, że mieszkańcy próbują i z tym coś zrobić, organizując akcje sprzątania oraz mobilizując Dzielnicę Mokotów do uprzątnięcia śmieci z terenów gminnych. Jak widać przynosi to całkiem wymierne efekty. Natomiast pisząc o pielęgnowaniu terenów zielonych piszę o wszystkich tych trawnikach, klombach i ogródkach przydomowych których sporo jest na Bernardyńskiej. Bloki, może nie najładniejsze (tu się zgodzę) zostały jednak wybudowane w dużej jak na dzisiejsze standardy odległości (gdzie normą jest że sąsiad widzi co inny sąsiad ma na talerzu) i pomiędzy nimi jest sporo zieleni i drzew. Do tego dochodzą tereny placów zabaw. I na to właśnie zakusy mają ci, którzy planują zniszczenie tych trawników i przeprowadzenie w odległości zaledwie kilku metrów od bloków nowych ulic dla nowego osiedla. Jedna taka ulica powstała, akurat w moim bezpośrednim sąsiedztwie. I proszę mi wierzyć, że z wielką obawą oczekuję co będzie gdy zaczną nią jeździć samochody, utykając zresztą zaraz w korku na wąskiej ulicy Bernardyńskiej, będącej wewnętrzną dojazdową drogą osiedlową a nie ulicą miejską. Mamy w perspektywie przynajmniej rano i wieczorem sznurek hałasujących aut dymiących nam prosto w okna. Czy nadal jest dla Pana tak dziwne, że chcemy się przed tym obronić?
Co do ogrodów działkowych to nie podejmuję się wypowiedzieć, ponieważ ani nie posiadam tam działki ani nie bywam wewnątrz. Jednakże z tego co wiem, to nie są to dzikie działki, tylko teren zarządzany przez Związek Działkowców, uporządkowany i było nie było zielony.
Wreszcie punkt 4. Cieszę się, że początkowo źle oceniłem Pańskie intencje. Zgadzam się, że wysokościowa zabudowa w tym miejscu to nie jest coś, co dodaje mu uroku. W mojej prywatnej opinii jeśli tylko znalazłyby się fundusze, należałoby ten teren przebudować, niemalże całkowicie. Jednak sam Pan chyba rozumie, że jest to całkowicie nierealny pomysł, mimo że tak chętnie podnoszony przez ludzi którzy podobnie jak Pan optują za zabudową w okolicy Jeziorka. Zgodzę się również, że zabudowa w formie osiedla niskich domów jednorodzinnych, przy zachowaniu norm budowlanych i gęstości zabudowy wymaganej przez wytyczne do planu zagospodarowania byłaby dobrym rozwiązaniem. Jednakże kolejny raz wskazuję na fakt, że obecne projekty planu próbują forsować tu jednak budownictwo wielorodzinne. O gęstości zabudowy niech świadczy chociażby dostępny na stronie firmy Marvipol projekt zagospodarowania tzw. łąki, gdzie widać że budynki niemalże się o siebie ocierają. Ponadto proszę łaskawie zauważyć również, że pod domkami jednorodzinnymi nie buduje się dwupoziomowych garaży. Wszystko to powoduje, że obok oczywistej troski o sam rezerwat mieszkańcy troszczą się również o swoje domy, mając perspektywy jak opisana powyżej.
Kończąc ten przydługi wywód pragnę na koniec zauważyć, że ostatni przykład osiedla w Piasecznie, koło rzeczki Perełka, jasno i bardzo boleśnie pokazał, co się dziej gdy człowiek igra z przyrodą. Rzeczka ta, zwykle wielkości Kanału Czerniakowskiego, wylała zatapiając całe duże osiedle. Jak Pan zapewne znajdzie w mediach, okazało się że problemem była zbyt gęsta zabudowa uniemożliwiająca wchłanianie wody opadowej przez grunt i brak odpowiedniej kanalizacji. Takie scenariusze niestety będą się powtarzać, gdy buduje się nisko, gęsto i głęboko. Kanał Czerniakowski już nie raz nas, obecnych mieszkańców potrafił nastraszyć, a proszę zwrócić uwagę, że jednak wieżowce są na sporym wyniesieniu w porównaniu z drugim brzegiem. Piszę to, ponieważ pragnę jeszcze raz zaakcentować, że ani ja ani nikt z moich znajomych związanych z tym blogiem nie jest przeciwko ludziom którzy chcieliby tam zamieszkać. Proszę tylko jasno zdać sobie sprawę z tego, z czym wiąże się gęsta zabudowa na podmokłym terenie w sąsiedztwie zbiorników wodnych. Władze same zapowiedziały, że będą dokładnie weryfikować wnioski o budowę na terenach zalewowych. Według map urzędu miasta cały okoliczny teren taki jest, przy czym jednak obecne bloki stoją 2-3 metry wyżej niż tereny o których Pan wspomina.

pozdrawiam
A.

Jak widać da się dyskutować spokojnie i na poziomie. Byłoby dobrze, gdyby ten poziom dyskusji udało się tu utrzymać.

Kolejni geodeci na osiedlu

Dzisiaj znowu nawiedzili nas geodeci. Robili pomiary na terenie pomiędzy blokiem 2 i 4. Z uzyskanych od nich informacji wynika, że działając na zlecenie Dzielnicy uzupełniali mapę o istniejące drzewa.

W Życiu Warszawy pojawił się dziś artykuł Beton zamiast parku? Nie kupuję opisujący wczorajszą pikietę.

czwartek, 17 czerwca 2010

Ważne! Dziś godzina 16:45 przy moście nad Jeziorkiem Czerniakowskim. Relacja.

Poniżej informacja otrzymana przed chwilą od  Miasto Ogród Sadyba:

Szanowni Państwo, 
TVN Warszawa przeprowadzi dzisiaj relację na żywo po pikiecie na Ratuszu. 
Spotykamy się o 16:45 przy moście na ul. Gołkowskiej przy Jeziorku. Kto może 
proszę o stawienie się. Nasza obecność jest bardzo ważna. 
    
Do zobaczenia,   
Zarząd Towarzystwa Miasto Ogród Sadyba  
Zapraszamy wszystkich do pojawienia się tam. Nasza obecność jest naprawdę ważna!
 Materiał TVN Warszawa z pikiety oraz nagranie ze spotkania nad brzegiem Jeziorka można zobaczyć tutaj. Akcja została również pokazana w TVP Warszawa w dzisiejszym Kurierze Warszawskim (od 5 min).

Informacje można znaleźć również w prasie. W Życiu Warszawy jest artykuł Beton zamiast parku? Nie kupuję.
W portalu Gazeta.pl z kolei znajduje się artykuł Ratusz uległy wobec deweloperów, ekolodzy protestują.

Rzecznik Ratusza znowu w bardzo ...ciekawy sposób odpowiadał na pytania, twierdząc że wszystko jest zupełnie zgodne z prawem, a od strony społeczeństwa sprawę kontroluje KDS i tam należy zadawać pytania. Był co najmniej zaskoczony, kiedy okazało się że ... jego rozmówczynią przed kamerą jest przewodnicząca KDS (widać to w materiale w Kurierze Warszawskim).
Wg Rzecznika inwestycja powstaje w odległości 1 km (chociaż padały również wartości 1.5km i 500m) od Jeziorka Czerniakowskiego. Wspomniano również o "ogródku czerniakowskim" co jasno pokazuje stopień zaangażowania i zorientowania po "tamtej" stronie. Kolejny raz "zapomniał", że ta odległość to odległość od obecnie budowanego budynku, który jest najdalej oddalony od Jeziorka z trzech do tej pory planowanych. Rzecznik mówił o tym, że plan zagospodarowania przestrzennego powinien zostać już w ciągu kilku miesięcy uchwalony. Zapewnił, że to Biuro Architektury będzie decydowało o kształcie tego planu i sposobie zagospodarowania terenu. Podejście pana p.o. dyrektora tego Biura niestety doskonale znamy, dlatego jest to dla nas powód do poważnych obaw. Wypowiedź rzecznika, zwłaszcza ta w materiale znad Jeziorka, była kwiecista i ... w zasadzie zupełnie niezobowiązująca. Mówił on m. inn. o tym, że żadne nowe wnioski o WZ na tym terenie nie zostały złożone. Pytanie tylko, co rozumiemy (a raczej co rzecznik rozumie), pod pojęciem "nowe". Z różnych źródeł, co zostało również wspomniane w materiale, wiemy że kolejne dwie WZtki na następne dwa budynki są w trakcie rozpatrywania. Nie wspominając już o dwóch WZtkach na budowę infrastruktury które zupełnie niedawno (20 maja) zostały wydane. Organizacje i mieszkańcy zaakcentowali  "podwójne standardy" w traktowaniu zainteresowanych stron. Wspomniano o tym, że Wojewoda odpowiedział po 5 miesiącach (mimo że zgodnie z przepisami KPA miał na to 30 dni) a mieszkańcy musieli się do jego pisma ustosunkować w ciągu 7 dni. Przypomniano sytuację z marcowej sesji Rady Miasta Warszawy i spotkania wiceprezydenta miasta z developerem. Ponad 1700 mieszkańców którzy podpisali petycję na takie spotkanie liczyć nie mogło. Polityka miasta została nazwana "polityką niesamowitej arogancji". Nie sposób się z tym nie zgodzić. Prowadzący po raz kolejny przypomniał, że zagrożenie dla Jeziorka jest realne i poparte opiniami geologów.
Kolejny raz okazuje się, że nie wiadomo kto właściwie odpowiada za ochronę środowiska. Urzędnicy przerzucają się odpowiedzialnością, a ...mury rosną.

Z ważniejszych dla nas informacji, dobrych i złych:
1. Ze strony Ratusza padła deklaracja, że nie będą wydawane kolejne warunki zabudowy, aż do uchwalenia planu ochrony rezerwatu Jeziorka Czerniakowskiego, do którego ma zostać dopasowany lokalny PZP Czerniakowa Południowego.
2. Miasto Ogród Sadyba jest w posiadaniu dokumentu, w którym jest opinia RDOŚ wykluczająca konieczność wykonania raportu o oddziaływaniu na środowisko, co w efekcie wykluczałoby społeczeństwo i organizacje społeczne w byciu stronami w postępowaniu. Ciekawe, jak to się ma do wydanego przez Prezydent Miasta Warszawy postanowienia Nr 238/OŚ/2009 z dnia 21.08.2009r., "w którym uznał [Prezydent] za konieczne przeprowadzenie oceny oddziaływania na środowisko przedsięwzięcia polegającego na budowie zespołu budynków mieszkalnych wielorodzinnych ..."?
3. Zgodnie z informacją od osoby reprezentującej Trytona w zeszłym tygodniu kolejny raz przekazano dokumenty do prokuratury w celu zbadania poprawności procesu decyzyjnego.

Dobrze poinformowane źródło potwierdziło, że mimo deklaracji z punktu 1 dokument z punktu 2 dotyczy "zespołu budynków mieszkalnych". Czyli wygląda na to, że  pan rzecznik nie powiedział całej prawdy o "nowych WZtkach". Nowych może rzeczywiście nie być, natomiast wszystko wskazuje na to że odwieszone zostaje "stare" postępowanie, dotyczące pozostałych dwóch budynków. W efekcie istnieje spore niebezpieczeństwo, że Ratusz da "zielone światło" kolejnym budynkom na łąkach, które, trzeba pamiętać, planowane są jeszcze bliżej Jeziorka. A to wszystko "zgodnie z prawem, pozwoleniami i ekspertyzami" ... jak to (...)mawia pan rzecznik Ratusza. Pewnie już nie pamięta swojej własnej deklaracji z 10 listopada 2009 roku, gdy to siedząc wygodnie w studiu przysłuchiwał się stojącym w deszczu mieszkańcom, komentował nasze wypowiedzi i zapewniał, że Ratusz przekonał developera do wybudowania "tylko jednego budynku zamiast trzech". Na szczęście głośno i wyraźnie zostało to zarejestrowane w tym materiale TVN Warszawa (video nr 2 "Jeziorko zagrożone", od 4:00 do 4:15 min). Mimo, że wtedy było nam przykro, że nasze wypowiedzi zostały mocno "zmontowane", to jednak na dziś ten materiał jest dosłownie i w przenośni "jak znalazł".

środa, 16 czerwca 2010

To już jutro - spotkanie o 13:00 przed Ratuszem

Wspominana już czwartkowa akcja przed Ratuszem nabiera coraz ciekawszych barw.
Ekopikieta została dziś w  nietypowy i humorystyczny (chociaż to raczej czarny humor) sposób rozpropagowana wśród mediów. Można o tym przeczytać w materiale TVN Warszawa  "Zabudowany Saski i Łazienki Ekolodzy wkręcają dziennikarzy" oraz na portalu gazeta.pl w tekście Apartamentowce w Ogrodzie Saskim i w Łazienkach?
W sieci pojawiła się również strona "dewelopera"  Greedex.pl (ang. greed oznacza chciwość, zachłanność)
Przedstawiona na niej "oferta deweloperska" takich (fikcyjnych póki co) inwestycji jak SASKI CITY w Ogrodzie Saskim, CHOPIN HOUSE w Łazienkach Królewskich czy SOBIESKI POINT w Pałacu Wilanowskim  w formie  satyry piętnuje to, co od dawna obserwujemy w temacie inwestycji budowlanych na zielonych terenach Warszawy. 
Śmieszno-straszne jest, że czytając niektóre komentarze pod w/w artykułami nie sposób nie odnieść wrażenia, że część osób tą swoistą prowokację potraktowała jako informację prawdziwą.

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Przypominamy! Walne Zgromadzenie MSM Energetyka

Już w tę sobotę, 19 czerwca o godz. 10.00, w Centrum Konferencyjno-Kongresowym ul. Bobrowiecka 9 w Warszawie – sala Chopin  odbędzie się Walne Zgromadzenie Członków Międzyzakładowej Spółdzielni Mieszkaniowej "Energetyka", do której należy duża część bloków na Osiedlu Bernardyńska. Szczegóły, porządek obrad itp w dokumencie na stronie MSM Energetyka.
Dojazd linią autobusową: 107, 131, 141, 159, 162, 168, 180, 185, 187 – do ul. Chełmskiej. Wejście z podjazdem dla osób niepełnosprawnych w budynku nr 3 od strony parkingu.
Gorąco zachęcamy do udziału w Walnym Zgromadzeniu. To w zasadzie jedna z niewielu, jeśli nie jedyna w ciągu roku możliwość, żeby móc przedstawić i przegłosować na forum spółdzielni sprawy związane z  naszym osiedlem. Na drzwiach klatek schodowych pojawiły się już ulotki informacyjne. Z ważniejszych spraw które chcemy poruszyć będzie m. inn. sposób rozliczania wind i opłat za wywóz śmieci.

Informacja o pikiecie przed Ratuszem 17 czerwca, godzina 13

Szczegóły tutaj: http://mamprawodozieleni.blogspot.com/2010/06/pikieta-17-czerwca-plac-bankowy-35.html
Organizatorem tego wydarzenia jest organizacja Zieloni 2004 będąca jedną z organizacji zrzeszonych w Komisji Dialogu Społecznego (KDS), w ramach którego przyjęto pod koniec kwietnia br. stanowisko Komisji w sprawie inwestycji w otulinie rezerwatu Jeziorko Czerniakowskie. To, co w nim warto zauważyć to bardzo merytoryczne podejście do problemu podparte zarówno analizą ekspercką jak i wieloma odwołaniami do konkretnych aktów prawnych.
Informację o pikiecie można znaleźć również na stronie Towarzystwo Ochrony Herpetofauny Tryton.
Do akcji przyłączyło się też Miasto Ogród Sadyba.
Gwoli ścisłości: na tym blogu podajemy jedynie informację o samym wydarzeniu. Żadna z osób bezpośrednio związanych z blogiem Obronić Osiedle Bernardyńska nie jest współorganizatorem tej pikiety, niemniej oczywiście zachęcamy do udziału w niej wszystkich mieszkańców i sympatyków. Niestety pikieta odbędzie się w godzinach pracy. Jak napisała p. Joanna związane jest to z koniecznością dostosowania się do mediów oraz godzin pracy Ratusza.

Akcja została w dniu 16 czerwca w dość nietypowy i humorystyczny sposób rozpropagowana do mediów. Można o tym przeczytać w materiale TVN Warszawa  "Zabudowany Saski i Łazienki Ekolodzy wkręcają dziennikarzy".  Może taka forma w końcu przemówi do urzędników i osób odpowiedzialnych za decyzje związane z zabudowywaniem zielonych miejsc Warszawy, ukazując absurdalność pewnych decyzji?

czwartek, 10 czerwca 2010

Wezwanie na Policję

Dziś w godzinach porannych zostałem wezwany w charakterze świadka na Komedę Policji Warszawa Wilanów. Bardzo uprzejma i kompetentna Pani Policjant poinformowała mnie, że sprawa dotyczy rzekomego sfałszowania 1 (jednego) podpisu na liście podpisów które składaliśmy w sprawie Jeziorka Czerniakowskiego. Jednakże w tej samej sprawie firma Marvipol oskarża mnie personalnie (z imienia i nazwiska) o "cykliczne publikowanie na łamach czasopisma elektronicznego pod adresem bernardynska.blogspot.com nieprawdziwych informacji dotyczących inwestycji firmy Marvipol i szkalujących firmę Marvipol". Smaczku tej sprawie dodaje fakt, że całe postępowanie jest prowadzone z Kodeksu Karnego, art 270 par. 1 czyli

Art. 270. § 1. Kto, w celu użycia za autentyczny, podrabia lub przerabia dokument lub takiego dokumentu jako autentycznego używa,podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. <-- Źródło: http://www.abc.com.pl/serwis/du/1997/0553.htm

Oczywiście jako osoba praworządna złożyłem zgodne ze stanem faktycznym wyczerpujące zeznanie, dokładnie opisując genezę powstania tego bloga, co jest na nim umieszczane i w jakim celu,  jednocześnie opisując (i popierając odpowiednimi dokumentami) wszelkie działania mające na celu zmuszenie mnie do likwidacji bloga, tym samym próbujące uciąć tu publiczną dyskusję na temat rezerwatu Jeziorka Czerniakowskiego i traktowania mieszkańców Osiedla Bernardyńska. Działania, które jak do tej pory opierają się tylko na ogólnikach i bezzasadnych roszczeniach nie popartych żadnym konkretnym wskazaniem, które to z informacji umieszczonych tutaj są niezgodna z prawdą. Mimo, że nawet na drodze oficjalnej (korespondencja w odpowiedzi na pierwsze pismo) prosiłem firmę Marvipol o ich wykazanie. Pomimo wielokrotnych apeli  firma ta również nigdy nie przysłała swojego stanowiska w sprawach poruszanych przez ten blog. Pomimo to, wykazując dobrą wolę, wszelkie pisma-ulotki wrzucane do skrzynek pocztowych mieszkańców, w których firma prezentowała swoje zdanie i komentowała nasze działania  starałem się umieszczać na blogu umożliwiając zapoznanie się czytającym go z argumentami wszystkich stron.

Zdając sobie doskonale sprawę, że osoby powiązane z firmą Marvipol  czytają ten blog (wynika to z akt sprawy) ponownie uprzejmie proszę o wykazanie (zgodnie z Zasadami bloga) które to nieprawdziwe informacje szkalują firmę Marvipol, lub o natychmiastowe zaprzestanie nękania i szykanowania mnie i innych osób związanych z blogiem i sprawami które opisujemy. Publiczna dyskusja nad kontrowersyjnymi decyzjami   jest obywatelskim prawem, tak samo jak interwencje społeczności lokalnej u władz samorządowych w celu ochrony interesów mieszkańców i przyrody. Może się to komuś podobać lub nie, ale mamy prawo głośno mówić o tym co nas niepokoi, z czym się nie zgadzamy i domagać się wyjaśnień.
Ja osobiście nie dałem i nie dam się zastraszyć. Blog nadal będzie działać. Nadal będą opisywane wszelkie sprawy i problemy mieszkańców oraz problematyczne kwestie i kontrowersyjne decyzje rzutujące lub mogące rzutować na  Osiedle i Jeziorko, bo to właśnie o tym jest ten blog. Nie o firmie Marvipol.

środa, 9 czerwca 2010

Tragedia na Osiedlu

Z informacji od mieszkańców: przed godziną 15 na terenie tzw. starego sadu Policja znalazła zwłoki powieszonego mężczyzny. Podobno znajdował się tam od rana. P. aiszat, która wezwała policję apeluje do mieszkańców "tym razem było za późno żeby pomóc, ale w przyszłości może nasze zainteresowanie ocali komuś życie...". Nie sposób się z tym nie zgodzić. Teren starego sadu nie zachęca do spacerów po nim, jest zaniedbany i nie cieszy się najlepszą sławą ze względu na przesiadujących tam często "w krzakach" degustatorów tanich trunków. W studium zagospodarowania przestrzennego te tereny zostały oznaczone jako urządzony teren zielony. Może czas zająć się w końcu tym zarośniętym skrawkiem zieleni?  Spróbujmy wspólnie wymyślić, jak można sensownie zagospodarować ten teren - z jednej strony utrzymując jego zielony charakter i pozwalając spokojnie żyć tam drobnym zwierzakom (jeże, kaczki, ptaki itp) które przeniosły się tam z łąk, z drugiej - bardziej udostępniając go mieszkańcom. Pierwszy krok został zrobiony parę tygodni temu, gdy ekipa sprzątająca oczyściła go nieco z zalegających tam śmieci. Zapraszamy do dyskusji, co można zrobić z tym terenem, posiadającym w gruncie rzeczy spory potencjał. Jeśli wspólnie wypracujemy jakiś sensowny pomysł powinno udać się zainteresować nim władze dzielnicy.
Może gdyby ten teren był lepiej dostępny i użytkowany nie doszłoby do tej tragedii?

wtorek, 8 czerwca 2010

Zagrożenie powodziowe

Od kilku dni cała Warszawa oczekuje na nadejście tzw. drugiej fali. Niestety obszar Osiedla Bernardyńska na mapie zagrożenia dostępnej tutaj jest oznaczony jako zagrożony. Nie należy snuć zbyt daleko idących wniosków i wpadać w panikę, jednakże nieprzewidywalność "wielkiej wody" powinna skłaniać do zachowania ostrożności. Zagrożenie dla naszego rejonu może przyjść głównie od strony zachodniej, czyli od Wilanowa chronionego przez Wał Zawadowski. Jest to jeden z najstarszych wałów przeciwpowodziowych w Warszawie. Od dawna nie remontowany, jednak paradoksalnie jego wiek działa na naszą korzyść, ponieważ jest to zapora dość stabilna. Niestety zaczął przeciekać, jednak sytuacja póki co jest pod kontrolą.
Dziś i jutro nieczynne są placówki oświatowe w naszym sąsiedztwie. M. inn. szkoła podstawowa nr 115 przy ul. Okrężnej 80  i przedszkole na Bernardyńskiej 14. Osiedle znajduje się na prawie 3 metrowej skarpie w stosunku do terenów działek i Jeziorka, co znacząco zwiększa nasze szanse. Z prostej analizy sytuacji wynika, ze woda najpierw zaleje tereny działek i łąki, a dopiero potem Osiedle.
Dziś około godziny 21 w kierunku EC Siekierki przejechał konwój Straży Pożarnej, w skład którego wchodziły ciężarówki z piaskiem. Nie wiadomo dokładnie, co to oznacza, jednak należy być czujnym. Wskazówki jak postępować dostępne są w serwisie Urzędu Miasta, a wyciąg z nich dostępny jest w serwisie TVN Warszawa. W miarę możliwości zastosujmy się do nich, tak na wszelki wypadek.
Ostatnie wydarzenia na Osiedlu sprawiły, że ludzie się do siebie zbliżyli.W razie zagrożenia na pewno staniemy ramię w ramię, broniąc naszych domów i naszego osiedla. Pozostaje nadzieja, że do tego nie dojdzie, ale trzeba być gotowym na każdy scenariusz.

piątek, 4 czerwca 2010

Krajobraz po burzy i "zagadka" hydrologiczna

Wczorajsze burze były dość mocno odczuwalne na Osiedlu. Na szczęście wygląda na to, że w większości uniknęliśmy większych podtopień.  Wysoki stan wody utrzymuje się na Kanale Czerniakowskim. Woda ciągle wypływa z wlotu na wysokości budynku nr 10, jednak już na wysokości nowego przepustu woda stoi (a przynajmniej sprawia takie wrażenie). Światło przepustu zostało całkowicie zalane, również tymczasowa kładka dla pieszych wystaje tylko na 2-3 centymetry ponad poziom wody, co widać na zdjęciach obok.












Tak te miejsca wyglądały wczoraj wieczorem. Zdjęcia nadesłała p. aiszat, niestety pogoda sprawiła że są mało wyraźne. Dziękujemy.
















Tak jak pisała jedna z osób odwiedzających bloga, po wschodniej stronie przepustu osunął się fragment ziemi tworząc sporą wyrwę w skarpie brzegu kanału. (zdjęcie obok).

Dodatkowo tym razem udało się zlokalizować "zagadkę hydrologiczną" o której już kilkukrotnie wspominano w komentarzach. Chodzi o podejrzane miejsce, w którym do kanału prawdopodobnie jest wprowadzana dodatkowa woda. Miejsce to znajduje się na wysokości przedszkola. Próby fotografowania z daleka przyniosły marne rezultaty, ale na szczęście okazało się że mimo pozornego braku dostępu da się tam podejść. W tym celu należy z chodnika zejść na ścieżkę biegnącą wzdłuż siatki przedszkola (po zachodniej stronie) i iść zaraz przy płocie do końca. Krzaki przeszkadzają tylko pierwsze kilka metrów, później ścieżka jest szeroka i wygodna. Następnie już nad samym kanałem należy skręcić w lewo również idąc tuż przy płocie. Po 10 m (tam się właściwie kończy ścieżka) jest miejsce z którego bardzo dobrze to zjawisko widać, w odległości około 10-15m, na wysokości dużej zielonej maszyny (prawdopodobnie do mielenia gałęzi) , znajdującej się po stronie budowy. Wyraźnie widać, jak w tym miejscu przy brzegu po stronie budowy woda dostaje się do Kanału (najwyraźniej jest do niego wtłaczana) powodując bąble na powierzchni. Zdjęcia nie oddają zjawiska, dlatego chcemy pokazać dwa krótkie filmy nakręcone aparatem.





UWAGA! Droga do wyżej opisywanego miejsca jest stosunkowo łatwa, ale ze względu na podniesiony poziom wody w Kanale Czerniakowskim należy zachować szczególną ostrożność podczas przechodzenia ścieżką wzdłuż płotu przedszkola ze względu na niewielką odległość od skarpy Kanału. Dzieci zdecydowanie NIE POWINNY się tam wybierać bez opieki dorosłych.

środa, 2 czerwca 2010

Nowe WZtki

20 maja 2010 zostały wydane dwie nowe decyzje o warunkach zabudowy (WZ) nr 141 i 143/WZ/MOK/2010.
Decyzja nr 141 dotyczy "infrastruktury technicznej obejmującej kabel NN na działce 57/14 z obrębu 502" (duża działka od bloku Bernardyńska 4 do bloku Bernardyńska 16).
Decyzja nr 143 dotyczy "infrastruktury technicznej obejmującej sieć ciepłowniczą osiedlową, wodociąg, kable energetyczne SN i NN oraz kanalizację sanitarną i deszczową na działkach 25, 53, 54, 60,64, 57/14, 58/3,58/4 z obrębu 502 oraz 9, 11, 13, 32 z obrębu 511 i 116 z obrębu 501 ".

W obu decyzjach odmówiono uwzględnienia szeregu poważnych zastrzeżeń i uwag zgłoszonych przez okoliczne Wspólnoty Mieszkaniowe oraz SM Energetyka, motywując to  tym, że "w toku postępowania o warunki zabudowy nie jest możliwa ocena, czy planowana inwestycja pozostaje w zgodzie z przepisami prawa budowlanego ze szczególnym uwzględnieniem wpływu na nieruchomości sąsiednie - w tym odległości planowanej zabudowy od granic z sąsiednimi zabudowanymi działkami. Kwestia ta rozstrzygana jest w toku postępowania w przedmiocie  wydania pozwolenie na budowę.(...) Kwestie poruszone w w/w piśmie przez strony postępowania administracyjnego uznano na etapie ustalania warunków zabudowy za przedwczesne."

Czy nie macie Państwo wrażenia że mamy do czynienia z deja vu? Już poprzednio odmawiano lokalnej społeczności uwzględnienia uwag do planowanych tu inwestycji (chodziło o drogę do działki 53) motywując to dokładnie w taki sam sposób. Po czym po jakimś czasie na spotkaniu dowiadywaliśmy się od zadowolonego z siebie przedstawiciela developera że otrzymał on zgodę na budowę drogi między 16tką i 18tką  i decyzja jest już prawomocna, bez możliwości odwołania. Czyżby kolejny raz, mimo starań, co widać po ilości stron postępowania ze strony społeczności lokalnej oraz ilości wniosków, urzędnicy miejscy będą chcieli nas pominąć i postawić przed faktami dokonanymi?
Poniżej skany opisywanych dokumentów, "przyjemnej" lektury. Polecamy zwłaszcza warunki techniczne, chociażby na jakich zasadach mogą być odbierane ścieki z nowo powstającego osiedla (w ilości do 3.5 l/sekundę). Dodatkowo tym razem ul. Bernardyńska dla odmiany nie została zakwalifikowana jako droga publiczna, co umożliwiło ominięcie części procedury związanej z sąsiedztwem pasa drogowego, przy którym będą wykonywane prace budowlane. W praktyce może to oznaczać tyle, że dworek, bloki 1A, 2, 3 i 4 oraz użytkownicy parkingu społecznego na końcu ulicy będą mieli utrudniony jeśli nie uniemożliwiony dojazd do posesji i na parking.




































Mimo że to podobno "przedwczesne" to jednak wczoraj pojawiły się pomiędzy budynkami Bernardyńska 2 i 4 kolejne kołki, tym razem oznaczone dodatkowo plamami niebieskiej farby. Czyżby pozwolenie na budowę już się "uprawomocniało" gdzieś w szufladzie? Jak długo jeszcze brak zatwierdzonego miejscowego PZP będzie pretekstem do wystawiania kolejnych tego typu dokumentów? I na koniec: czy wzmianka o uzyskaniu uzgodnienia RDOŚ poprzez "niewyrażenie stanowiska w terminie 21 dni od daty otrzymania projektu" oznacza tak naprawdę brak opinii i zgodę wyłącznie z przyczyn formalnych?

Kolejne paliki pomalowane czerwoną farbą pojawiły się na terenie dawnego ogródka przedszkolnego (obecnie plac zabaw) pomiędzy blokami nr 6 i nr 10, na wysokości furtki wejściowej obok bloku nr 10. Według ciągle niepotwierdzonych informacji  planowany jest tam ciąg ciepłowniczy.
Wystąpił błąd w tym gadżecie.

Zasady komentowania treści bloga

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami osób czytających bloga. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii osób trzecich.
Komentarze zawierające słowa uznane powszechnie za wulgarne będą usuwane. Tak samo usuwane będą komentarze w stylu "chata" oraz komentarze propagujące ewidentnie nieprawdziwe informacje jak również wypowiedzi nie związane z tematyką bloga.

Wyszukiwarka (w blogu i odnośnikach)

Zasady bloga, ograniczenia odpowiedzialności, ochrona prywatności i ochrona praw autorskich

Autorem bloga jest na chwilę obecną grupa osób połączonych ideą ochrony Osiedla Bernardyńska oraz otaczającej go przyrody, a w szczególności rezerwatu Jeziorka Czerniakowskiego. Blog ten powstał z inicjatywy społecznej, nie stanowi jednak stowarzyszenia, w szczególności nie posiada osobowości prawnej. Blog nie jest czasopismem elektronicznym więc nie posiada redakcji.
Na blogu umieszczane są informacje i komentarze dotyczące spraw mogących mieć mniej lub bardziej znaczący wpływ na życie społeczności Osiedla Bernardyńska w Warszawie. Blog nie był, nie jest i nigdy nie będzie skierowany przeciwko jakiejkolwiek konkretnej osobie, firmie, partii politycznej, organizacji itd. Blog jako taki nie popiera żadnej opcji politycznej.

Autor bloga oświadcza, że :
1. Linki, przypisy i cytaty użyte w tym blogu pochodzą z powszechnie dostępnych publikacji elektronicznych, aktów prawnych, komunikatów, pism i uchwał i stanowią własność i odpowiedzialność właściwych dla ich publikacji/powstania podmiotów w kontekście kodeksu cywilnego, prawa prasowego oraz odpowiednich ustaw o ochronie własności intelektualnej. Każdorazowe powołanie się w tym blogu na daną publikację zewnętrzną jest wyraźnie zaznaczone z podaniem nazwy źródła i linku lub przypisu do tekstu lub materiału źródłowego aktualnego na chwilę umieszczania danej informacji na blogu.
Autor nie ponosi odpowiedzialności za treść, nie weryfikuje osobiście tego typu cytowanych materiałów.
2. Dokładana jest wszelka możliwa staranność, aby umieszczane informacje były sprawdzone i rzetelne.
Jednakże z powodu ograniczeń w dostępie do informacji oraz często trudno weryfikowalnych źródeł nie zawsze jest to możliwe. Podając odnośniki do informacji zewnętrznych Autor w dobrej wierze zakłada, że zostały zweryfikowane przez podmiot publikujący/wydający. Uzyskując informacje w drodze ustnej lub email (np. od mieszkańców itp.) Autor dokłada wszelkiej staranności, żeby je spróbować zweryfikować. Autor dodatkowo wyraża swoje subiektywne oceny, opinie i komentarze na tematy i do materiałów które umieszcza i na które powołuje się w blogu mając do tego prawo na podstawie art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Tym niemniej, jeśli z jakiegoś powodu umieszczona informacja nie odpowiadała stanowi faktycznemu w momencie umieszczenia na blogu lub materiał źródłowy informacji zewnętrznej został skutecznie zakwestionowany na drodze prawnej Autor zobowiązuje się do jej usunięcia/skorygowania bez zbędnej zwłoki, jeśli tylko zostanie o tym fakcie skutecznie powiadomiony (wraz z uzasadnieniem). Podawane informacje są weryfikowane co do aktualności i dostępności źródeł na dzień dokonania wpisu i zgodnie z formułą bloga (zachowana chronologia wydarzeń) nie muszą być modyfikowane wstecznie. Uzupełnienie/doprecyzowanie informacji, której treść uległa zmianie na skutek upływu czasu i nowych wydarzeń, w kolejnym wpisie jest uznawane za działanie wystarczające.
3. Jednocześnie Autor dokłada wszelkich starań, żeby zapewnić osobom przysyłającym materiały do umieszczenia na blogu anonimowość.
4. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działalność osób czytających tego bloga, w szczególności za propagowanie treści tego bloga w innych mediach (tradycyjnych i elektronicznych) o ile sam osobiście nie jest odpowiedzialny za ich przekazanie w/w mediom. Jednocześnie Autor zwraca się z prośbą o nie propagowanie treści tego bloga, adresu www, linków RSS itp w sposób naruszający zarówno dobre obyczaje jak i Netykietę czy regulaminy poszczególnych mediów elektronicznych (portali, grup i forów dyskusyjnych itp.)
5. Autor nie ponosi również odpowiedzialności za treść komentarzy osób czytających bloga, jednakże w miarę możliwości dokłada wszelkich starań aby te komentarze spełniały standardy kultury wypowiedzi oraz nie zawierały treści wulgarnych. Blog ma status ograniczonej moderacji (wyłącznie komentarze do starszych postów), dlatego może się zdarzyć, że komentarz o niedozwolonej treści będzie usunięty z pewnym opóźnieniem.