sobota, 24 lipca 2010

Raport o oddziaływaniu na środowisko

Kilka dni temu pojawił się rzeczony "Raport o oddziaływaniu na środowisko planowanego przedsięwzięcia polegającego na budowie zespołu budynków mieszkalnych z usługami, garażami podziemnymi, infrastrukturą techniczną, drogami i elementami zagospodarowania terenu w rejonie ul. Bernardyńskiej w Warszawie". Do tekstu raportu opracowanego przez firmę Arcadis ustosunkowała się zarówno Rada Dzielnicy Mokotów jak i wspólnoty z ul. Bernardyńskiej oraz stowarzyszenia ekologiczne. Póki co nie wiadomo, czy do raportu odniosła się SM Energetyka.

W raporcie (poruszającym wiele aspektów oddziaływania sąsiadującej z nami budowy) niestety dość pobieżnie i zdecydowanie jednostronnie potraktowano kwestię sprzeciwu mieszkańców. Uznano, że wrzucanie ulotek do skrzynek pocztowych mieszkańców i parę artykułów w Gazecie Wyborczej  oraz tych parę wypowiedzi przedstawiciela dewelopera na spotkaniach w których uczestniczyli mieszkańcy (z których jedna coś rzeczywiście wnosiła w sensie informacyjnym) załatwiło sprawę. Oczywiście nie zgadzamy się z takim przedstawieniem problemu i będziemy domagać się rzetelnego przeanalizowania problemów jakie rodzi ta inwestycja, zwłaszcza w kontekście dość szeroko aczkolwiek niestety bardzo jednostronnie (z przemilczeniem tych najpoważniejszych zarzutów stawianych przez mieszkańców) omawianego nowego układu ruchu drogowego na osiedlu Bernardyńska. Raport koncentruje się w tej kwestii niemal wyłącznie na kwestii ruchu podczas budowy, zapewniając że będzie odbywał się on od strony północnej (ul. Wolicka). Bagatelizuje się w nim natomiast wpływ kilkuset (żeby nie powiedzieć że ponad pół tysiąca) dodatkowych samochodów nowych mieszkańców na codziennie życie mieszkańców Bernardyńskiej. Czy ktoś raczył zastanowić się nad faktem, że nawet robiąc 1001 łączników i zamieniając wszystkie trawniki między blokami w ulice prowadzące na nowe osiedle wąskim gardłem pozostają całe 2 (dwa!) wąskie łączniki ul. Bernardyńskiej z ul. Gołkowską (przy Villi Anna i obok sklepu Hamann) i 1 (jeden!) łącznik do ul. Powsińskiej (przy pl. Bernardyńskim)?
Przede wszystkim zaś sama ul. Bernardyńska jest zastawiona na całej długości parkującymi samochodami mieszkańców. Czy "eksperci" zauważyli, że  po południu w normalny dzień pracy trudno się tu minąć dwóm samochodom osobowym, o czymś większym nie wspominając? Czy to naprawdę ma "pomijalny wpływ" ? Bo raczej wszystko wskazuje na to, że spowoduje to totalny paraliż komunikacyjny naszego osiedla. W efekcie takiego postępowania będziemy mieć stojące w korkach, czekając na możliwość wydostania się najpierw na ul. Bernardyńską a potem na ul. Gołkowską, dymiące i hałasujące bezpośrednio pod oknami samochody. I to od samego rana, gdy wszyscy na raz spieszą się do pracy. O drastycznym spadku bezpieczeństwa zwłaszcza najmłodszych mieszkańców chyba nie trzeba przypominać. Ta kwestia była już zresztą poruszana kilka wpisów wcześniej przez jednego z dyskutantów. Szkoda, że wszystko wskazuje na to, że "władza" jakoś nie chce tego zauważyć. Ciekawe jaką tym razem odpowiedź będzie miał jakże elokwentny (chociaż słowo "wy..gadany" bardziej pasuje) pan rzecznik Ratusza? Póki co pojawiło się kolejne zagrożenie, mianowicie poruszana już wcześniej kwestia "przekwalifikowania" ul. Bernardyńskiej z drogi wewnętrznej na drogę gminną. Jest to działanie typowo na potrzeby inwestycji, czego znamiennym dowodem jest fragment z "Raportu...".
Pojawiające się zarzuty w odniesieniu do planowanego przedsięwzięcia dotyczą również braku zapewnienia dostępu planowanej zabudowy do drogi publicznej. Zaskoczenie mieszkańców Os. Bernardyńska powoduje fakt zgody Urzędu Dzielnicy Mokotów na użytkowanie ulicy, posiadającej status drogi wewnętrznej przez inne podmioty niż mieszkańcy Osiedla.
Droga ta posiada jednak parametry techniczne*, umożliwiające (po uregulowaniu kwestii
użytkowania wieczystego) zaliczenie jej do kategorii dróg gminnych, stąd zgoda na obsługę komunikacyjną osiedla od ul. Powsińskiej oraz ul. Bernardyńskiej
w części pozostającej w zasobie m. st. Warszawy (część również jest własnością miasta, ale pozostaje w użytkowaniu MSM Energetyka) oraz poprzez ustanowioną Postanowieniem Sądu Rejonowego dla Warszawy – Mokotowa służebność gruntową polegającą m. in. na prawie przejazdu i przechodu łącznikiem pomiędzy ul. Bernardyńska, również na gruntach będących własnością miasta."
<-- Źródło: s.97, tekst ujednolicony Raportu o oddziaływaniu na środowisko planowanego przedsięwzięcia polegającego na budowie zespołu budynków mieszkalnych z usługami, garażami podziemnymi, infrastrukturą techniczną, drogami i elementami zagospodarowania terenu w rejonie ul. Bernardyńskiej w Warszawie" opracowanego przez firmę Arcadis
Powyższe najwyraźniej tłumaczy skąd ujawniona jakiś czas temu podczas Sesji Rady Dzielnicy Mokotów nagła potrzeba konsultacji prawniczych w sprawie "szybkiego" przekształcenia drogi wewnętrznej ul. Bernardyńskiej w drogę gminną (czyli publiczną). Kolejny raz wyraźnie widać, że stanowczo nie możemy do tego dopuścić, bo może to otworzyć furtkę do kolejnych "inwestycji drogowych" przez trawniki obok naszych bloków, pod oknami.
Zastanawiająca jest w tym wszystkim również kolejność działań, tzn. najpierw wydana została zgoda na obsługę komunikacyjną nowego osiedla i wybudowana droga (między 16stką i 18stką), a potem dopiero zamierzają "regulować" stan prawny ul. Bernardyńskiej. Ironizując - strach zrobić szerszy dojazd do bloku, bo za chwilę się może okazać, iż "posiada on parametry techniczne" umożliwiające wykorzystanie go jako drogi dojazdowej dla kolejnej inwestycji. I w ten sposób zamiast dojazdu dla służb miejskich i ratowniczych, można nieświadomie zafundować sobie wyjście z klatki wprost na ulicę. "Bo posiada parametry techniczne..."


*) Żeby było jasne - pismo ówczesnego Burmistrza Dzielnicy Mokotów z dn. 11.04.2008 roku, które stało się podstawą dla twierdzenia o "publicznej dostępności" ul. Bernardyńskiej było już wielokrotnie podważane przez prawników, jednak jak widać niektórym to nie przeszkadza. Sens tego pisma jest mniej więcej taki, że jeśli ulica Bernardyńska nie jest ogrodzona i każdy możne na nią wjechać, to znaczy, że jest ogólnodostępna, a więc można ją traktować jak drogę publiczną. Urocze, prawda? Przypomina to satyryczną opowieść na temat studenta, który miał opowiadać o słoniach, o których nie miał pojęcia. "Wykuł" natomiast rozdział o dżdżownicach. Zaczął więc od tego, że słoń ma długą trąbę, trąba przypomina trochę dżdżownicę, no a dżdżownica ....[i tutaj kilkanaście minut o dżdżownicach].
Szkoda tylko że panu (byłemu już na szczęście) burmistrzowi kompletnie pomieszały się znaczenia publicznej dostępności w sensie potocznym (i tu miał rację, że każdy możne wjechać na ul. Bernardyńską...) i w sensie prawnym (...co nie zmienia faktu że ul. Bernardyńska jest wewnętrzną drogą osiedlową, odpowiednio zresztą oznakowaną, obsługującą bloki istniejącego osiedla. NIE JEST natomiast drogą gminną czyli publiczną).

I jeszcze jedna sprawa. W artykule "Apartamentowiec nad jeziorkiem" opublikowanym na portalu GazetaDom.pl 19 listopada 2009 roku  inwestycja o której mowa była reklamowana m.inn. w taki sposób:

"Na terenie inwestycji nie będzie ruchu kołowego. Poza drogami
dojazdowymi oraz niezbędnymi podjazdami technicznymi cała komunikacja
przyszłych mieszkańców zostanie sprowadzona do części podziemnej (...)" <-- Źródło: w/w artykuł w GazetaDom.pl
Kolejny raz stawiamy publicznie pytania:
  • Jakim prawem komfort klientów kupujących mieszkania w nowej inwestycji ma być zapewniony kosztem obecnych mieszkańców Osiedla Bernardyńska. 
  • Jakim prawem to nam się "podrzuca" pod okna, niczym zgniłe jajo, ten "ruch kołowy" którego brakiem kusi się przyszłych nabywców mieszkań.  
  • Jakim prawem wyrażono zgodę na budowę drogi między blokami 16 i 18 (a wiemy że nadal są zakusy na kolejną "drogę dojazdową"), najwyraźniej doskonale zdając sobie sprawę,  że ulice pod oknami mają  zły wpływ na sytuację mieszkańców? 
To nie są pytania o prawo administracyjne (bo na to inwestor ma za każdym razem odpowiedź w postaci wyroku Sądu o służebności). To są pytania o moralne prawo takiego postępowania, takiego traktowania ludzi, którzy tu mieszkają od wielu lat i którym "ktoś" nagle postanowił poprowadzić drogi tranzytowe (bo nie są/będą to drogi dojazdowe do naszych domów) pod oknami. 
Jakby niektórzy zapomnieli, że nie kupili tego terenu, a mają jedynie prawo przechodu i przejazdu. Nie wyłączność na użytkowanie tego terenu ani  prawo ograniczania sąsiadom korzystania z niego. 
Jeszcze raz - jakim prawem ?!?

3 komentarze:

  1. Dzisiaj w Gazecie Dom jest info,że Marvipol zacznie kolejne etapy tej nieszczęsnej inwestycji. Skąd to już wiedzą? Czyżby już ktoś w ratuszu podjął taką decyzję?

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdzie jest ta informacja bo szukałam w necie i nic nie ma na ten temat.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na stronie Ratusz online (www.um.warszawa.pl)
    ukazało się: "Zawiadomienie o zakończeniu postępowania dowodowego w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia polegającego na budowie zespołu budynków mieszkalnych.....przy ul. Bernardyńskiej w Dzielnicy Mokotów"... Jest to pismo z datą 26.07.2010! A więc 2 dni później, niż ukazała się tu informacja główna. Strony mogą zapoznać się w terminie 7 dni, a więc tylko do poniedziałku włącznie (2 sierpnia).

    OdpowiedzUsuń

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami osób czytających bloga. Dane komputera z którego wysyłany jest komentarz są logowane. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii osób trzecich.
Komentarze zawierające słowa uznane powszechnie za wulgarne będą usuwane. Tak samo usuwane będą komentarze w stylu "chata".Jeśli ktoś posiada informację która jest ważna i sprawdzona ale trudno ją zweryfikować, powinien przysłać ją w formie maila na adres kontaktowy bloga podany w prawej górnej części strony głównej bloga. Komentarze propagujące ewidentnie nieprawdziwe informacje (anonimowe "rewelacje" nie poparte linkami lub innym weryfikowalnym źródłem), jak również wypowiedzi nie związane z tematyką bloga również będą usuwane.

Wystąpił błąd w tym gadżecie.

Zasady komentowania treści bloga

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami osób czytających bloga. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii osób trzecich.
Komentarze zawierające słowa uznane powszechnie za wulgarne będą usuwane. Tak samo usuwane będą komentarze w stylu "chata" oraz komentarze propagujące ewidentnie nieprawdziwe informacje jak również wypowiedzi nie związane z tematyką bloga.

Wyszukiwarka (w blogu i odnośnikach)

Zasady bloga, ograniczenia odpowiedzialności, ochrona prywatności i ochrona praw autorskich

Autorem bloga jest na chwilę obecną grupa osób połączonych ideą ochrony Osiedla Bernardyńska oraz otaczającej go przyrody, a w szczególności rezerwatu Jeziorka Czerniakowskiego. Blog ten powstał z inicjatywy społecznej, nie stanowi jednak stowarzyszenia, w szczególności nie posiada osobowości prawnej. Blog nie jest czasopismem elektronicznym więc nie posiada redakcji.
Na blogu umieszczane są informacje i komentarze dotyczące spraw mogących mieć mniej lub bardziej znaczący wpływ na życie społeczności Osiedla Bernardyńska w Warszawie. Blog nie był, nie jest i nigdy nie będzie skierowany przeciwko jakiejkolwiek konkretnej osobie, firmie, partii politycznej, organizacji itd. Blog jako taki nie popiera żadnej opcji politycznej.

Autor bloga oświadcza, że :
1. Linki, przypisy i cytaty użyte w tym blogu pochodzą z powszechnie dostępnych publikacji elektronicznych, aktów prawnych, komunikatów, pism i uchwał i stanowią własność i odpowiedzialność właściwych dla ich publikacji/powstania podmiotów w kontekście kodeksu cywilnego, prawa prasowego oraz odpowiednich ustaw o ochronie własności intelektualnej. Każdorazowe powołanie się w tym blogu na daną publikację zewnętrzną jest wyraźnie zaznaczone z podaniem nazwy źródła i linku lub przypisu do tekstu lub materiału źródłowego aktualnego na chwilę umieszczania danej informacji na blogu.
Autor nie ponosi odpowiedzialności za treść, nie weryfikuje osobiście tego typu cytowanych materiałów.
2. Dokładana jest wszelka możliwa staranność, aby umieszczane informacje były sprawdzone i rzetelne.
Jednakże z powodu ograniczeń w dostępie do informacji oraz często trudno weryfikowalnych źródeł nie zawsze jest to możliwe. Podając odnośniki do informacji zewnętrznych Autor w dobrej wierze zakłada, że zostały zweryfikowane przez podmiot publikujący/wydający. Uzyskując informacje w drodze ustnej lub email (np. od mieszkańców itp.) Autor dokłada wszelkiej staranności, żeby je spróbować zweryfikować. Autor dodatkowo wyraża swoje subiektywne oceny, opinie i komentarze na tematy i do materiałów które umieszcza i na które powołuje się w blogu mając do tego prawo na podstawie art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Tym niemniej, jeśli z jakiegoś powodu umieszczona informacja nie odpowiadała stanowi faktycznemu w momencie umieszczenia na blogu lub materiał źródłowy informacji zewnętrznej został skutecznie zakwestionowany na drodze prawnej Autor zobowiązuje się do jej usunięcia/skorygowania bez zbędnej zwłoki, jeśli tylko zostanie o tym fakcie skutecznie powiadomiony (wraz z uzasadnieniem). Podawane informacje są weryfikowane co do aktualności i dostępności źródeł na dzień dokonania wpisu i zgodnie z formułą bloga (zachowana chronologia wydarzeń) nie muszą być modyfikowane wstecznie. Uzupełnienie/doprecyzowanie informacji, której treść uległa zmianie na skutek upływu czasu i nowych wydarzeń, w kolejnym wpisie jest uznawane za działanie wystarczające.
3. Jednocześnie Autor dokłada wszelkich starań, żeby zapewnić osobom przysyłającym materiały do umieszczenia na blogu anonimowość.
4. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działalność osób czytających tego bloga, w szczególności za propagowanie treści tego bloga w innych mediach (tradycyjnych i elektronicznych) o ile sam osobiście nie jest odpowiedzialny za ich przekazanie w/w mediom. Jednocześnie Autor zwraca się z prośbą o nie propagowanie treści tego bloga, adresu www, linków RSS itp w sposób naruszający zarówno dobre obyczaje jak i Netykietę czy regulaminy poszczególnych mediów elektronicznych (portali, grup i forów dyskusyjnych itp.)
5. Autor nie ponosi również odpowiedzialności za treść komentarzy osób czytających bloga, jednakże w miarę możliwości dokłada wszelkich starań aby te komentarze spełniały standardy kultury wypowiedzi oraz nie zawierały treści wulgarnych. Blog ma status ograniczonej moderacji (wyłącznie komentarze do starszych postów), dlatego może się zdarzyć, że komentarz o niedozwolonej treści będzie usunięty z pewnym opóźnieniem.