piątek, 4 grudnia 2009

Artykuł w gazecie lokalnej "Południe- Głos Mokotowa ..."

W numerze 41 z dn. 26 listopada 2009 pojawił się tekst p.Bogdana Żmijewskiego. "Jezioro Czerniakowskie: Protestować czy ochronić". Już sam wstęp nie pozostawia złudzeń, jakie podejście zaprezentuje autor. W pierwszym zdaniu autor próbuje zmarginalizować osoby zaangażowane i sam problem pisząc "Grupa mieszkańców mieszkających tuż obok Jeziora Czerniakowskiego oburza się przeciwko budowie budynku mieszkalnego w odległości trzykrotnie dalszej (sic!) od jeziorka niż ich budynki. Dokładniej kilkaset metrów na wschód od jeziorka w kierunku EC Siekierki." Nie "grupa mieszkańców", tylko jak wynika z ilości podpisów pod petycjami - kilka tysięcy Warszawiaków. Nie "tuż obok jeziora" tylko - najbliższe bloki Os. Bernardyńska są na granicy jego otuliny, pozostałe leżą poza otuliną. Nie przeciwko budowie budynku jako takiego tylko - przeciwko zabudowywaniu otuliny Jeziorka Czerniakowskiego jako procesowi. Planowane jest tam powstanie 2000 mieszkań, czy pan "redaktor" nie czyta innej prasy niż własna? Ten pierwszy budynek ma powstać nie na wschód tylko na zachód od Jeziorka Czerniakowskiego, nie w kierunku EC Siekierki, tylko w kierunku Trasy Siekierkowskiej...." Aż się prosi przywołać stary dowcip z czasów PRL: Nie w Moskwie tylko w Leningradzie, nie samochody tylko rowery, nie rozdają tylko kradną". Nazwijmy to konfabulacją wstępną.
Dalej znajdziemy w nim kolejne rewelacje.  "Planowana budowa budynku ma być realizowana poza rezerwatem Jeziora Czerniakowskiego i poza obszarem chronionego krajobrazu stanowiącego jego otulinę, na terenie prywatnym, gdzie plan zagospodarowania Warszawy z 1992 r. oraz obecne studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania terenu zakładają zabudowę mieszkaniową, w tym wielorodzinną" . Pierwsza konfabulacja właściwa. Jakieś konkretne dokumenty, p. Żmijewski? Takie z sygnaturami, na które można się powołać (jak to czynią Komisje lub chociaż ten blog). To może zademonstrować Panu, co mam na myśli? Np. w decyzji o pozwoleniu na budowę nr 256/MOK/2009 jest zapisane: "Prowadząc postępowanie, przesłano do Zarządu Mienie Skarbu Państwa zapytanie dotyczące przeznaczenie działki 53. W odpowiedzi otrzymano wyjaśnienie, iż Zarząd nie posiada dokumentacji dotyczącej przedmiotowej nieruchomości. (...)"<-- zachowana oryginalna pisownia z decyzji. Jedynym dokumentem, który miałby poświadczać przeznaczenie tej działki "pod zabudowę mieszkaniową" jest wymieniony w dalszej części Akt notarialny z 1998r rep. 2640/98. Natomiast Studium WYRAŹNIE na ten temat mówi o zabudowie  M2.12, czyli "Teren z przewagą zabudowy jednorodzinnej, dopuszczalna wysokość budynków do 12 metrów" <-- Źródło: Legenda Studium. To się nazywa "opieranie informacji na konkretnych faktach i konkretnej dokumentacji". W przeciwieństwie do ogólnikowych stwierdzeń, których nie ma jak potwierdzić z powodu braku źródeł. To się nazywa, panie "redaktorze" wiarygodność informacji. A co w takim razie Pan czy pańska redakcja sprawdzaliście? Dodatkowo inwestor sam w swojej Ulotce pisze " W otulinie Rezerwatu Jeziora Czerniakowskiego i z poszanowaniem jego ekologicznych atutów zaprojektowano urbanistyczne zagospodarowanie terenu sąsiadującego z osiedlami przy ul. Bernardyńskiej. Do "zielonej" infrastruktury okolicy dołączy już wkrótce i powiększy teren uważany za rezerwat działka o powierzchni prawie pięciu hektarów". <-- Źródło: Ulotka reklamowa Apartamenty Mokotów Park sygnowana przez firmę Marvipol. Poza tym (kolejny już raz) nie "jezioro" tylko "Jeziorko" - nazwa własna.
 

Czy to uderzające podobieństwo pomiędzy słownictwem z pewnych wypowiedzi i pism a tym "artykułem" (chociażby uporczywe błędne nazywanie rezerwatu Jeziorem zamiast Jeziorkiem oraz powtarzanie że teren ten nie leży w otulinie rezerwatu) nie wydaje się Państwu zastanawiające? Tylko najwyraźniej  "inspiratorzy" pana "redaktora" zapomnieli mu uzupełnić informacje, bo już np. w ulotce jednak rzeczona działka "leży".  Jedziemy dalej. "Sprawdziliśmy jak jest. Projekt posiada wszelkie niezbędne do realizacji decyzje (...) Także ekspertyzę geologiczno-inżynierską zatwierdzoną przez Powiatowego Geologa, o pomijalnym wpływie na poziom wód gruntowych. (...)  Przypominam więc, że wiele lat temu przerwano cieki wodne zasilające jezioro. Głównie od strony zachodniej, tj. kierunku gdzie znajduje się zabudowa SM Energetyka i wspólnot mieszkaniowych, a których mieszkańcy teraz protestują". - Konfabulacja nr 2. Czy równie dokładnie "sprawdziliście" Państwo "jak jest" jak podajecie wcześniej lokalizację tej inwestycji (stek kompletnie błędnych informacji we wstępie "artykułu")? To właśnie po stronie zachodniej, w otulinie rezerwatu ma powstawać docelowo 2000 mieszkań. Zdecydowanie bliżej i niżej niż większość istniejących od 30 lat bloków SM Energetyka. Pan "redaktor" "zapomina" też wspomnieć, że rezerwat powstał w 1987 r. PO zakończeniu budowy na początku lat 80tych Osiedla Bernardyńska i próbuje porównywać oba te osiedla jakby miały powstawać równolegle. Ponadto osiedle Bernardyńska powstało na Górnym Tarasie (na trzymetrowej skarpie), a Apartamenty Mokotów Park powstają na Dolnym Tarasie (czyli niżej o wysokość tej skarpy). Mimo to bloki SM Energetyka, mimo że posadowione 3m wyżej, nie posiadają podziemnych garaży. Dla Apartamentów Mokotów Park zaplanowano aż 2 poziomy takich garaży pod ziemią! Do tego "kilka tysięcy metrów kwadratowych" nowego sztucznego stawu-jeziorka. I to wszystko ma  mieć "pomijalny wpływ na  poziom wód gruntowych" ?!? W jakim konkretnym dokumencie te wszystkie czynniki są wymienione i opisane jako nie mające wpływu? Kto się z imienia i nazwiska podpisał pod taką opinią? Na marginesie: Czy "redaktor" posiada aż tak dogłębną wiedzę z dziedziny prawa budowlanego, żeby móc autorytarnie stwierdzić że  "projekt posiada wszelkie niezbędne do realizacji decyzje"? Czy jest to po prostu powtarzanie po kimś? Jeśli po kimś, to wypadałoby napisać czyją opinię się cytuje. No i po raz kolejny - gdzie i jak można znaleźć te decyzje i ekspertyzy? Jeśli są wydane przez tak szacowne instytucje jak wspomniano to na pewno mają swoje oznaczenia.
Dalej mamy prawdziwą perełkę elokwencji, "uczciwości dziennikarskiej" i zdrowego rozsądku: "Jeśli zaś ktoś uzna, że lepiej będzie, jak nikt w promieniu kilkuset metrów od jeziorka nie będzie mieszkać, to niech spowoduje wykup tych gruntów przez miasto, w tym budynków istniejących oraz ich zburzenie. Prawo powinno być równe wobec wszystkich, a jedni nie powinni żyć kosztem drugich. W tym kierunku powiem zmierza stanowisko radnych dzielnicy, którzy nie znając sprawy, stwierdzili że z zasady są przeciwni wszelkim inwestycjom w tym rejonie. Nawet tym zgodnym ze studium, z planem miejscowym, prawomocnymi zgodami na budowę.". - Konfabulacja nr 3. Po raz kolejny p. Żmiejewski próbuje zmarginalizować znaczenie tych protestów insynuując że to sprawa "kilku lokalnych mieszkańców".  "Zgodnym" z jakim "planem lokalnym"? Lokalnego PZP dla Czerniakowa południowego ciągle NIE MA, właśnie dlatego że propozycje (które jako mieszkańcy mieliśmy okazję wielokrotnie już widzieć, uczestnicząc w posiedzeniach KPPiOŚ jak również na spotkaniu u p. p.o. Dyrektora Mikosa) nie odpowiadały zupełnie założeniom ze Studium. O czyim więc "lokalnym planie" z którym rzekomo ta zabudowa tego terenu jest zgodna, pisze pan "redaktor"?  Poza tym istniejące budynki są posadowione na Górnym Tarasie, ponad 3m ponad poziomem Dolnego Tarasu. Bloki SM Energetyka nie mają również garaży podziemnych, kluczowych dla podziemnych cieków wodnych. O wielkim sztucznym zbiorniku dodatkowo zaburzającym stosunki wodne nawet nie wspomnę (pan "redaktor" też "zapomniał"). Radni, którzy zaangażowani są w sprawę, zwłaszcza radni z KPPiOŚ  DOSKONALE znają sytuację, posiadając dokumenty o których Pan najwyraźniej nawet nie słyszał.  Bezczelnym i ordynarnym oszczerstwem jest więc twierdzenie zarówno o rzekomej zgodności z nieistniejącym dokumentem lokalnego PZP, jak i to że Komisja Planowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska Rady Dzielnicy Mokotów, do której ustawowych obowiązków należy zajmowanie się tego typu sprawami "nie zna sprawy". Jak na razie, co wcześniej wykazano, to pan "redaktor" wykazał się kompletną nieznajomością sprawy, nie potrafiąc nawet poprawnie określić, o jakiej inwestycji pisze, że o prawdziwości wskazania tła i aktorów tego problemu nie wspomnę.

Wystarczy już tych "rzetelnych inaczej" informacji z gazety która pretenduje do bycia głosem mieszkańców.
Tylko z jednym ze stwierdzeń z tego tekstu należy się zgodzić:
Prawdą jest natomiast to, że woda w jeziorze opada od dawna oraz że zachodzą tam negatywne zjawiska w biocenozie. To wzbudza niepokój mieszkańców i ich wrażliwość na wszystko to, co mogłoby w ich mniemaniu jeziorku zaszkodzić.(..) Tyle że właśnie z tego powodu rozpoczął się protest. Dlatego teza "protestować czy ochronić" jest więc z gruntu źle postawiona. Protestować żeby ochronić - tak powinna brzmieć, żeby była prawdziwa.

Co zaś to wzruszającego stwierdzenia "jedni nie powinni żyć kosztem drugich" to jak to się ma do przeprowadzenia drogi dojazdowej pomiędzy blokami przez trawniki bezpośrednio pod oknami obecnych mieszkańców ul. Bernardyńskiej, mając przynajmniej trzy inne przygotowane wjazdy od strony Trasy Siekierkowskiej oraz ul. Czerniakowskiej (w kierunku Trasy Siekierkowskiej, za skrzyżowaniem ul. Gołkowskiej z ul. Powsińską)? Czy to nie jest właśnie klasyczny przykład "życia jednych kosztem drugich", zwłaszcza w kontekście stwierdzenia z artykułu Apartamentowiec nad Jeziorkiem z GazetaDom.pl że "Na terenie inwestycji nie będzie ruchu kołowego." Czyli jednak okazuje się, że można "rozjechać "cudze życie"", żeby tylko "nowym" mieszkańcom żyło się cicho i komfortowo? Gdzie tu ta "równość" na którą się powołuje pan "redaktor", roniąc krokodyle łzy ? To się chyba zwyczajnie hipokryzja nazywa.

Przy okazji skoro redakcja Południa twierdzi że jest w posiadaniu "stosownych opracowań hydrologiczno-środowiskowych oraz kontaktów z ekspertami" którzy je stworzyli, to może się nimi podzieli lub chociaż poda sygnatury tych dokumentów, nazwiska autorów, żeby można się było z nimi zapoznać. Są przecież jakieś sygnatury, prawda? Chyba nie mówimy o karteluszkach z pieczątką i podpisem "Nic się nie stanie"? Niestety jak do tej pory nawet akredytowanym redaktorom dużych podmiotów medialnych, których poprosiliśmy o pomoc w uzyskaniu tych dokumentów, powołującym się na prawo prasowe ciągle jeszcze nie udało się ich wydostać. Jesteśmy więc pełni podziwu dla redakcji Południa - Głos M ....

Swoją drogą aż nie chce się uwierzyć, że "Południe", które do tej pory kojarzyłem raczej z całkiem przyzwoitymi i rzetelnymi publikacjami na lokalne tematy, "popełniło" taki paszkwil de facto przeciwko własnym czytelnikom. Przeczucie kazało mi więc sprawdzić dorobek "dziennikarski"  p. Bogdana Żmijewskiego, autora krytykowanego tekstu. Poczciwe Google wyrzuciło m.inn następujące wyniki:

http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,6825637,Mieszkancy_kontra_nowe_budynki_na_skarpie.html "
"(...)Interesy dewelopera (Torca W ) reprezentuje były warszawski radny AWS Bogdan Żmijewski. Ostatnio zasłynął lobbowaniem za projektem budowy domów na terenie Skry i torpedował uchwalenie planu zagospodarowania Pola Mokotowskiego, który wykluczał takie inwestycje"

 http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,6726863,Pole_Mokotowskie__Deweloper_zada_zmian_planu.html
(..)Deweloper żąda i straszy
(...) Global Partners przy wsparciu byłego radnego Bogdana Żmijewskiego podczas wczorajszej komisji ładu przestrzennego zaczęli przesłuchiwać autorów planu. Zasypali ich gradem uwag i pytań. Straszyli sądem. Szantażowali. Sugerowali, że łamią prawo i wprowadzają w błąd prezydent Warszawy.(...)



Memory five. -Siara. -I wszystko jasne!  <-- Cytat z wypowiedzi postaci Siary z  filmu Kiler (1997) reżyseria J. Machulski

2 komentarze:

  1. Kilka dni temu przeczytałem ten artykuł, ale po prostu zbyłem ten stek bzdur wzruszeniem ramion. Zainteresowały mnie tylko te opracowania dostepne w redakcji, bo jeśliby to była prawda to mocno sensacyjna.

    A tak z innej beczki, czy ktoś wie dlaczego Gazeta Stoleczna której redakcja znajduje się niedaleko od nas w ogóle się tym nie interesuje? Przecież Gazeta taka niby proekologiczna....

    OdpowiedzUsuń
  2. no właśnie też zwróciłem na to uwagę. Milczenie Stołecznej w tej sprawie jest co najmniej dziwne.

    OdpowiedzUsuń

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami osób czytających bloga. Dane komputera z którego wysyłany jest komentarz są logowane. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii osób trzecich.
Komentarze zawierające słowa uznane powszechnie za wulgarne będą usuwane. Tak samo usuwane będą komentarze w stylu "chata".Jeśli ktoś posiada informację która jest ważna i sprawdzona ale trudno ją zweryfikować, powinien przysłać ją w formie maila na adres kontaktowy bloga podany w prawej górnej części strony głównej bloga. Komentarze propagujące ewidentnie nieprawdziwe informacje (anonimowe "rewelacje" nie poparte linkami lub innym weryfikowalnym źródłem), jak również wypowiedzi nie związane z tematyką bloga również będą usuwane.

Wystąpił błąd w tym gadżecie.

Zasady komentowania treści bloga

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami osób czytających bloga. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii osób trzecich.
Komentarze zawierające słowa uznane powszechnie za wulgarne będą usuwane. Tak samo usuwane będą komentarze w stylu "chata" oraz komentarze propagujące ewidentnie nieprawdziwe informacje jak również wypowiedzi nie związane z tematyką bloga.

Wyszukiwarka (w blogu i odnośnikach)

Zasady bloga, ograniczenia odpowiedzialności, ochrona prywatności i ochrona praw autorskich

Autorem bloga jest na chwilę obecną grupa osób połączonych ideą ochrony Osiedla Bernardyńska oraz otaczającej go przyrody, a w szczególności rezerwatu Jeziorka Czerniakowskiego. Blog ten powstał z inicjatywy społecznej, nie stanowi jednak stowarzyszenia, w szczególności nie posiada osobowości prawnej. Blog nie jest czasopismem elektronicznym więc nie posiada redakcji.
Na blogu umieszczane są informacje i komentarze dotyczące spraw mogących mieć mniej lub bardziej znaczący wpływ na życie społeczności Osiedla Bernardyńska w Warszawie. Blog nie był, nie jest i nigdy nie będzie skierowany przeciwko jakiejkolwiek konkretnej osobie, firmie, partii politycznej, organizacji itd. Blog jako taki nie popiera żadnej opcji politycznej.

Autor bloga oświadcza, że :
1. Linki, przypisy i cytaty użyte w tym blogu pochodzą z powszechnie dostępnych publikacji elektronicznych, aktów prawnych, komunikatów, pism i uchwał i stanowią własność i odpowiedzialność właściwych dla ich publikacji/powstania podmiotów w kontekście kodeksu cywilnego, prawa prasowego oraz odpowiednich ustaw o ochronie własności intelektualnej. Każdorazowe powołanie się w tym blogu na daną publikację zewnętrzną jest wyraźnie zaznaczone z podaniem nazwy źródła i linku lub przypisu do tekstu lub materiału źródłowego aktualnego na chwilę umieszczania danej informacji na blogu.
Autor nie ponosi odpowiedzialności za treść, nie weryfikuje osobiście tego typu cytowanych materiałów.
2. Dokładana jest wszelka możliwa staranność, aby umieszczane informacje były sprawdzone i rzetelne.
Jednakże z powodu ograniczeń w dostępie do informacji oraz często trudno weryfikowalnych źródeł nie zawsze jest to możliwe. Podając odnośniki do informacji zewnętrznych Autor w dobrej wierze zakłada, że zostały zweryfikowane przez podmiot publikujący/wydający. Uzyskując informacje w drodze ustnej lub email (np. od mieszkańców itp.) Autor dokłada wszelkiej staranności, żeby je spróbować zweryfikować. Autor dodatkowo wyraża swoje subiektywne oceny, opinie i komentarze na tematy i do materiałów które umieszcza i na które powołuje się w blogu mając do tego prawo na podstawie art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Tym niemniej, jeśli z jakiegoś powodu umieszczona informacja nie odpowiadała stanowi faktycznemu w momencie umieszczenia na blogu lub materiał źródłowy informacji zewnętrznej został skutecznie zakwestionowany na drodze prawnej Autor zobowiązuje się do jej usunięcia/skorygowania bez zbędnej zwłoki, jeśli tylko zostanie o tym fakcie skutecznie powiadomiony (wraz z uzasadnieniem). Podawane informacje są weryfikowane co do aktualności i dostępności źródeł na dzień dokonania wpisu i zgodnie z formułą bloga (zachowana chronologia wydarzeń) nie muszą być modyfikowane wstecznie. Uzupełnienie/doprecyzowanie informacji, której treść uległa zmianie na skutek upływu czasu i nowych wydarzeń, w kolejnym wpisie jest uznawane za działanie wystarczające.
3. Jednocześnie Autor dokłada wszelkich starań, żeby zapewnić osobom przysyłającym materiały do umieszczenia na blogu anonimowość.
4. Autor nie ponosi odpowiedzialności za działalność osób czytających tego bloga, w szczególności za propagowanie treści tego bloga w innych mediach (tradycyjnych i elektronicznych) o ile sam osobiście nie jest odpowiedzialny za ich przekazanie w/w mediom. Jednocześnie Autor zwraca się z prośbą o nie propagowanie treści tego bloga, adresu www, linków RSS itp w sposób naruszający zarówno dobre obyczaje jak i Netykietę czy regulaminy poszczególnych mediów elektronicznych (portali, grup i forów dyskusyjnych itp.)
5. Autor nie ponosi również odpowiedzialności za treść komentarzy osób czytających bloga, jednakże w miarę możliwości dokłada wszelkich starań aby te komentarze spełniały standardy kultury wypowiedzi oraz nie zawierały treści wulgarnych. Blog ma status ograniczonej moderacji (wyłącznie komentarze do starszych postów), dlatego może się zdarzyć, że komentarz o niedozwolonej treści będzie usunięty z pewnym opóźnieniem.